„Logika Gry” bez podstaw

Co powinno wyjść ze współpracy rapera, który ma obecnie świetną – jak na współczesne hip hopowe realia – rotację na VIVIE, a w 2010 wydał wraz z Hadesem bardzo dobrze przyjętą płytę w dużej wytwórni, z najbardziej rozchwytywanym duetem producenckim w naszym kraju? Takie połączenie nie powinno mieć prawa zawieźć oczekiwań fanów. Zapewne większość, podobnie jak i ja, twierdziła przed premierą, że „Logika Gry” Dioxa i The Returners będzie aspirować do nieoficjalnego tytułu albumu 2011 roku. Efekt końcowy udowodnił jednak, jak bardzo można się mylić w ocenie materiału, gdy nie miało się go jeszcze na swoich słuchawkach.

Trudno zarzucić PROSTO, by zaniedbało promocję jednej ze sztandarowych postaci wytwórni. Takie utwory, jak oba remixy Puszera (w których wystąpiły prawdziwe tuzy polskiej rap gry) czy „Mieli być tu” pod szyldem HIFI Bandy wystawiały piękną laurkę soliście. Pokazywały one różne oblicza artysty – z jednej strony wrażliwego chłopaka, który potrafi opowiadać o bólu po stracie ukochanych osób, a z drugiej twardego, miejskiego poetę, celnie punktującego zastałą rzeczywistość. Singiel promujący solowy album – „To jest Diox” – został osadzony na klasycznym, ale bardzo bujającym głową bicie, który przywodził na myśl najlepsze dokonania Little i DJ Chwiała. Wrzucenie wideo z fragmentem featuringu Małpy także okazało się genialnym posunięciem, gdyż fani świetnie przyjętych „Kilku Numerów O Czymś” zaczęli przychylniej spoglądać w stronę kolejnego krążka, na którym miał się pojawić członek Proximite. Tak dobrze poprowadzona akcja PR-owa wzmogła jeszcze oczekiwanie na datę premiery.

Gdy owa premiera już nastąpiła, pewnie niejeden przeżył podobne rozczarowanie do tego, jakie stało się moim udziałem. Znając wszystkie wcześniejsze dokonania HIFI wiedziałem, czego mogę się spodziewać – dobrego, klasycznego rapu, w którym wyłapię kilka tekstowych perełek oraz ciekawego poruszania się po przesiąkniętych miastem bitach. Chociaż flow, nie będące wcale najmocniejszą stroną Dioxa, nie zawiodło, to liryka dostatecznie zniechęciła do dłuższego obcowania z „LG”. Odnoszę wrażenie, że głównym target tej płyty były osoby skłonne do pochłaniania banałów, którymi wręcz jesteśmy zalewani przy kontakcie z tym materiałem. Oczywistością jest, że wysoka sprzedaż albumu to rzecz bardzo ważna, co może rzutować na jakość tekstów. Nie oczekuję, że odnajdę zmetaforyzowane uniesienia, podlane nie wiadomo jakimi mądrościami przez duże ‚M’. Wymagam jedynie, by tematyka nie oscylowała wokół rzeczy, które można odnaleźć na pierwszym lepszym kompakcie raczkującego nawijacza. Od znajdującego się jakiś czas w grze faceta powinniśmy więcej wymagać. A może nawet nie – to zbyt oczywiste by w ogóle o tym dywagować. Nie wypada składać wersów takich jak „Nie bądź taki Salomon/Wyglądasz jak Filemon, a Twoja gadka to kondom„, bo to zakrawa na kpinę i pretenduje do faux pas sezonu.

Można lubić bądź nie Returnersów, ale jednego nie można im odmówić – stałego, dobrego poziomu. Odnajdziemy go także na tym krążku, ale zarzutów do duetu możemy mieć naprawdę sporo. Nadal dużo lepiej wychodzi im produkowanie, gdy mają do dyspozycji tylko kilka kawałków i mogą się na nich w pełni skupić. Wtedy właśnie trafiają się takie bit-fortece jak w „Nagapiłem się” Pezeta & Małolata czy „Bez Granic” Pyskatego, w innych przypadkach bywa już różnie. Kilka podkładów zasługuje na uznanie (jak nastrojowy „Jeden zwykły dzień” czy wartka „Muzyka podwórkowa„), ale duża część ze wszystkich czternastu została zrobiona na jednym i tym samym patencie, do tego bardzo już zgranym. Ktoś powie, że to wyznacznik stylu, ale kilkadziesiąt minut podobnego grania zwyczajnie nudzi i odpycha coraz mocniej z kolejnym wejściem głównego bohatera. Być może także obecność chłopaków na wszystkich ważnych produkcjach objawia się już u niektórych niemal alergiczną reakcją na kolejne klasyczne uderzenie w wykonaniu tej dwójki. Samo nasuwa się zatem pytanie – czy nie lepiej było stworzyć coś z Czarnym lub większą ilością producentów? Cóż, moim skromnym zdaniem, nie byłby to zły wybór.

Doszukując się pozytywów, warto zwrócić uwagę na gości. Śmiem twierdzić, że zwrotka Pezeta w „Muzyce podwórkowej” przyćmiła gospodarza i jest być może najlepiej przewiniętą, jaką znajdziemy na całym albumie (wrażenie psuje wyrażenie ‚chuj-hop’, ale to szczegół). „Powiedz” jest, pomimo aż czterech postaci, nad wyraz spójnym utworem, w którym na czoło wybija się Małpa wraz z W.E.N.Ą.. Pierwszy z nich panuje nad liryką, rzucając smakowitymi linijkami jak z rękawa („nie mam Ferrari, za to zbierałem na Zondę/lecz Clio tyle mi pali, że ostatnio mam z tym problem/dzieci? wiesz jak jest, wciąż nie mam pewności/ty też pewnie nie pamiętasz kilku imprez z młodości„), drugiemu zaś trafił się wers-ideał w postaci „chodź, pokażę ci jak w 4,8 dojść do setki „, który można interpretować na przynajmniej kilkanaście sposobów. Trochę w cieniu pozostał Hades, ale i jemu nie można odmówić słuszności ostatniego wersu szesnastki: „nowe Ferrari, wolę stare dobre Volvo/lepsze to niż się żalić i być czyjąś własnością„. Niestety – pomimo najszczerszych chęci – trudno znaleźć inne plusy.

Być może moja opinia jest zbyt surowa, bowiem album utrzymuje się już dłuższy czas na OLiS-ie, i to nie będąc na niskich pozycjach. No właśnie – tylko może, gdyż fani mogli zaufać tej trójce i rozczarować się jak mi podobni, puszczając „LG” ze swoich ‚cedeczków’. Nie zmienia to faktu, że sukces komercyjny został osiągnięty. Przy następnym materiale życzyłbym jednak sobie i Wam,  żeby wespół z tysiącami sprzedanych płyt szła wysoka jakość, której tym razem, w moim przekonaniu, zabrakło.

Diox/The Returners „Logika Gry″
Prosto 2011
Szczególnie Posłuchaj.se: „To jest Diox”, „Zdrada”.
Dyletancka ocena: trójka z minusem.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Recenzje i oznaczony tagami , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „„Logika Gry” bez podstaw

  1. Seba pisze:

    Sluchalem i sluchalem i tak jeszcze x razy. Moja opinia: jedne tracki rozkurwiaja a inne do mnie nie trafiaja jak ruski czołgista z PPSh 41 po 2 litrach spirytusu z odległosci 2 kilometrów. Takze wg mnie materiał wyszedl za szybko i klapą okazała sie selekcja utworów, bitów tekstó. Tutaj upatrywałbym błędu

  2. Seba pisze:

    design approved

  3. pindolek pisze:

    ogolnie tekst Dioxa : ,, Piątek Sobota są imieniny Kota…”’
    albo ,,… co niedziele w Kościele..”’ wołają o pomste do nieba no ale najelpszym zdrazy sie dać głupi rym

  4. Byle udowodnił następnym razem, że takich rymów już nie ma w zwyczaju rzucać 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s