O nowej płycie Zeusa na wesoło, czyli za daleki odlot

Zbliżała się godzina 12. Ubrany w baggy chłopaczek wyglądał niepozornie i nieco komicznie trzymając w ręce ledwo ćmiącego się blanta. Ostatni raz pociągnął dym w płuca i bardziej odprężony niż zwykle wkroczył do ogromnej sali w swoich nowiusieńkich Air Maxach, po czym usiadł podobnie jak 99 innych w specjalnie przygotowanej ławie.

Owa sala to pomieszczenie Wielkiej Loży Prawdziwych Słuchaczy Rapu, która dziś obraduje w sprawie niejakiego Kamila „Zeus” Rutkowskiego postawionego przed sądem za wiele przestępstw, jakich dopuścił się zarówno w przededniu, jak i po wydaniu płyty „Zeus, jak mogłeś?„.

Po chwili ciszy coś drgnęło, zaświszczało i zawyło. W pomieszczeniu pojawił się ten, na którego przybycie oczekiwali z utęsknieniem wszyscy bez wyjątku. To Najwyższy Kapłan, który uroczyście otworzył obrady tuż po tym, jak jego poddani, bezkreśnie zakochani w jego guście muzycznym, zasalutowali mu dostojnie niczym ci, którzy biją pokłony na dźwięk najbardziej znanego z bitów Qćka w okolicach Marymontu.

Wszedł także Zeus, obdarty ze swej greckiej boskości, i po cichu zajął miejsce na wprost sędziego-kapłana. Z jego miny można było wiele wywnioskować – wyglądał na kogoś odnoszącego się dość nonszalancko do tej jakże stresującej dla każdego artysty sytuacji. Warto w tym momencie dodać, że mimo tego Kamil udowodnił, iż ma ogromny szacunek dla Loży, przychodząc na obrady. Są one z zasady nieobowiązkowe, aczkolwiek mile widziane jest w oczach smutnych (i nie tylko) truskuli przybycie i stawienie czoła lawinowym oskarżeniom.

Po 10 minutach głos zabrał odróżniający się od ogółu ubiorem mężczyzna w wieku 25-30 lat. Gdy już stanął na podniesieniu obok sędziego, wyjął z eleganckiej teczki stos kartek, po czym chwycił jedną z nich i rozpoczął swoją tyradę:

Witaj Miłościwie Nam Panujący Kapłanie! Witajcie także moi współbratymcy z Wysokiej Rady. Zebraliśmy się tu dziś, by osądzić haniebną, naszym zdaniem, postawę wydawałoby się jednego z nas – Zeusa. Ja nazywam się Tomasz Złotya-Era i będę pełnił funkcję oskarżyciela. Jak dobrze wiecie, ostatnio wyszła płyta „Zeus, jak mogłeś?” i idąc za tytułem tego skądinąd miernego materiału, takie właśnie pytanie chciałbym Ci postawić Kamilu. Myślałeś, że jej nie przesłuchamy i nie pociągniemy cię do odpowiedzialności?! Grubo się myliłeś. Znamy każdy z Twoich poprzednich krążków – zarówno tych mainstreamowych, jak i nielegalnych. O ile mogliśmy tolerować, a raczej przymykać oko na Twoje wcześniejsze eksperymenty, tak tym razem jesteśmy ogromnie zażenowani tą błazenadą. Powiedz wprost – gorzej Ci? Kto normalny po takich sukcesach, jakie stały się Twoim udziałem po „Co nie ma sobie równych” i „Albumie Zeusa” zachowuje się w ten sposób? Co Ty jesteś, awangarda jak Mes?! Nie możesz usiedzieć w miejscu i robić tego, co umiesz najlepiej, czyli produkować klasycznie z domieszką funku, składać ciekawie i zabawnie, oraz nawijać zmiennie, acz gustownie i ogólnie akceptowalnie? Po co te głupawe wycieczki w stronę rockowych bitów? Jak jesteś takim alternatywnym lamusem, to pójdź do jakiegoś indie rockowego zespoliku, co pływa w powietrzu, bo woda jest zbyt mainstreamowa i tam wyj jak ten wilk do księżyca, nie zawracając nam głowy! Trudno mówić o Tobie jako o prawdziwym raperze, skoro przeprowadzasz tak żenujące kampanie reklamowe, jak ta ostatnia z dziwaczną fryzurą i ubiorem. Raz wyglądasz jak pipka, innym razem znów puszczasz do Nas oczko. Gdzie tu jakakolwiek logika, co?! I co to za głupawy pomysł, by obciąć się, jak nie powiem kto? Kiedyś puściliśmy Ci płazem wers o samplowaniu mp3 zamiast winylów i na tym koniec, rozumiesz?! Stawiasz w złym świetle całą naszą kulturę, do której do tej pory podchodziłeś z należytym namaszczeniem. Jeszcze jeden taki wybryk, a będzie Ci się należał prawdziwy „Supełek z pętelką” – od prawdziwych słuchaczy, którzy oleją Twoje marne eksperymenty. Aż chciałoby się powiedzieć za Karwanem: „Wyglądasz jak pedał i nawijasz tak samo”! Żądam kary w wysokości 10 tysięcy złotych na fundację, mająca na celu reaktywowanie Brudnych Serc i publiczne oświadczenie, w którym ujrzymy skruchę i odrzucenie tej głupiej mody na alternatywność. Dziękuję Wysoki Sądzie.

W tym momencie nastąpiła rzecz niespotykana we WLPSR – Zeus wstał z krzesła i wyszedł na oczach zdumionych obserwatorów. Przecież wiedział w duchu, że zrobił płytę genialną, nieszablonową, która przyniosła mu jeszcze więcej słuchaczy i dobrych opinii w polskim rapie. A zaścianek pozostał skamieniały i zamknięty, jakim był poprzednio.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Felietony i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „O nowej płycie Zeusa na wesoło, czyli za daleki odlot

  1. Lite pisze:

    Mega wpis, propsy lecą i dodaję do linków u siebie. Chylę czoła.

  2. chamagolsky pisze:

    Dziękuję za miłe słowo! Jako że Twojego bloga także dość regularnie przeglądam, odwdzięczam się tym samym 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s