Okołomuzyczne słowo o „Czystej brudnej prawdzie”

Tekst o tej płycie miałem w planach już od dłuższego czasu. Pojawił się jednak problem – recenzowanie jej byłoby w jakiś sposób nie na miejscu. Wszyscy wiemy, że mamy do czynienia z czymś nowym i niebanalnym, a recenzji „CBP” jest w polskiej blogosferze oraz serwisach muzycznych największych portali od groma. Są one pisane przez autorytety, więc ‚świeżacki’ panegiryk stworzony przez kogoś tak chudego w uszach jak ja nie mógłby być skwitowany niczym więcej niż złośliwymi uśmiechami (łap follow-up). Zamieszczam zatem zbiór moich luźnych spostrzeżeń o krążku i nie tylko.

Sokół to sprawdzona marka, ale nawet to nie pozwoliło mi do końca utwierdzić się w przekonaniu, że wspólny projekt z Marysią Starostą nie skończy się bublem, nad którym trudno będzie przejść do porządku dziennego. Tak, czuję się zaskoczony. Głównie tym, że pomimo 19 premierowych utworów (nie licząc remixów) dostaliśmy materiał, który się nie nudzi. Normalnie słuchałbym takiej ‚kobyły’ częściami, by być w miarę wiarygodnym recenzentem, a nie tylko zmęczonym hejterem ze złymi wspomnieniami. „Czysta brudna prawda” pokazała, że da się stworzyć spójny album nawet przy tak dużej ilości kompozycji. Nie byłoby to możliwe bez bardzo dobrego ucha do bitów. Powiedziałbym znakomitego, ale współpracując z takimi tuzami i profesjonalistami jak wybrani producenci nie da się zawieść na efekcie. Zaskoczenie numer 2: występ Marysi. Do tej pory nie wierzyłem, że jakakolwiek polska wokalistka, którą mieliśmy okazję słyszeć częściej niż w 2-3 kawałkach na danym projekcie, może dodać coś od siebie i nie zanudzić. Jej się udało, więc ukłony są zasadne.

Najbardziej przypadł mi do gustu „Reset” – to mógłby być mój wakacyjny hymn, gdybym chciał uciec daleko od cywilizacji (czyli nie tak daleko, bo mieszkam prawie na jej końcu według niektórych). Dalej „Czysta brudna prawda” z urzekającym wokalem, który wrył mi się w pamięć aż nazbyt przesadnie, oraz „Mały człowiek„, z – o dziwo – świetnym refrenem VNM’a, który pomimo całej sympatii irytował mnie ostatnio coraz bardziej, a tu położył na łopatki swoim flow i dosłownie kilkoma linijkami. Warto wspomnieć także o „Mirku„, czyli genialnej kontynuacji „Każdy ponad każdym”. I to wejście – „Kojarzysz, Rysiek co taksówką wiózł Janinę/Dupę miał Marysię… Nie żyje…„. Magia. I nie ma znaczenia, czy Sokół występuje w roli narratora, czy też bierze się za inne konwencje – w każdej mu do twarzy. Ale o tym już wiemy od dawna.

Zresztą – czy ktoś ma lepsze podwaliny genealogiczne do pisania życiowych, demaskatorskich tekstów na temat mentalności Polaków niż Wojtek? Nie. Jeśli chociaż trochę uważało się w szkole nie sposób nie znać Stanisława Wyspiańskiego, czyli prapradziadka Sokoła. W swoim „Weselu” zdemaskował indolencję umysłową wszystkich warstw społecznych naszego narodu, punktując wady obywateli Polski za pomocą dialogów i sytuacji, w których brali udział. Nie daleko pada jabłko od… praprajabłoni (to będzie najgłupszy wyraz tego bloga, wpisujcie się, bo klasyk). Czwarty Wieszcz obnażał przywary za pomocą symbolizmu i poetyckości. Nasz rapowy weteran nie musi tego aż tak komplikować – klarowność i dobitność wersów, połączona z opanowanym, momentami lodowatym jak Wostok głosem, daje bardziej do myślenia niż najlepsza metafora.

„Prostota – tak, prostactwo – nie”. To być może złota zasada, jaką w twórczości kieruje się człowiek-instytucja PROSTO. Gdybym chciał wymienić najciekawsze projekty, w jakich brał udział, ta opowieść miałaby chyba z dziesięć tomów (celowa hiperbola – po prostu mam jeszcze wiele rzeczy do zrobienia). Nagrywał z Kubańczykami („Cuba Libre”), interpretował wiersze (Whitehouse „Poeci”,  zarapowany oczywiście Wyspiański), ale to współpraca z sąsiadami wydaje się mimo wszystko najciekawsza. Dlaczego? Ano dlatego, że nasi nawijacze są dość oporni w takich kwestiach, a członek ZIP Składu to swoisty rapowy panslawista. Swoją drogą niezwykle ciekawe byłoby stworzenie międzynarodowego składu. Może warto o tym pomyśleć?

Będę miał ból głowy pod koniec roku podsumowując to, co wydarzyło się na naszym poletku wydawniczym. Jednego mogę być pewien – „CBP” znajdzie się wysoko. Albo i najwyżej!

Sokół i Marysia Starosta „Czysta Brudna Prawda″
Prosto 2011
Szczególnie Posłuchaj.se: „Cynamon” – bo czuć go wszędzie w powietrzu, „Mały Człowiek”, „Reset”.
Dyletancka ocena: piątka z plusem, a może nawet szóstka z minusem?

Ten wpis został opublikowany w kategorii Recenzje i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Okołomuzyczne słowo o „Czystej brudnej prawdzie”

  1. Divi pisze:

    Kurde, tyle osób poleca tą płytę, że w końcu ulegnę i ją kupię.

  2. Myślę, że się nie zawiedziesz 🙂

  3. Lite pisze:

    No, zajebisty album.

  4. Rafal Petryk pisze:

    Bardzo celne spostrzerzenia, moze nie do konca zgadzam sie ze wszystkim ale w duzej wiekszosci jak najbardziej. Pozdrowienia dla Autora za dobra robote, Wielki Szacunek za plyte dla Sokola i Marysi. Piateczka, Najlepszego.

  5. Dziękuję za pozdrowienia i odwdzięczam się tym samym! 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s