Kilka słów o…: Zbylu „Operacja: Sampling” (2011)

Tym razem będzie nietypowo z kilku powodów. Po pierwsze: materiał ten ma już trochę miesięcy i większość musiała go słyszeć (bądź cokolwiek o nim słyszeć, łotewa’ murzynie). Po drugie: zarzuć sobie na głośniki jeden z licznych jointów o kacu i będziesz wiedział, czemu Twój ulubiony bloger ma dzisiaj wyjebane na wszystko jak PeeRZet (K. obiecał sobie w duszy, że będzie tu pisał codziennie o jakiejś płycie, jak zaprzyjaźniony Bartek Chaciński na Polifonii). A po trzecie chciałbym Was odesłać do zaprzyjaźnionych rap blogerów w osobach Kruka i Litoslava, którzy celnie zdiagnozowali, co na cedeczku piszczy.

„Wiem, że gamonie chciałyby Game’a po polsku, dziewczyny chciałyby Pharella po polsku”. Prawda, tylko gamonie (ulubione słowo Eldoki) chciałyby tak wiele (cichutkie chlip, chlip z mojej strony, trzeba iść na podniesienie pod ołtarzyk The Neptunes). Nie oczekiwałem zbyt wiele od Zbyla – owszem, jest on jednym z moich ulubionych producentów w podziemiu, a wychodząc na legal przy własnej płycie producenckiej, powinien pozamiatać bitami, by został w głowach potencjalnych słuchaczy na dłużej. Już raz zadziałałem podobnie – uśmiechnąłem się swego czasu na wieść o producentce Quiza i – paradoksalnie – miło się rozczarowałem (pomimo tego, że go bardzo lubię – sprawdź NPE we Wspomnieniach). Niestety lepiej by było dla autora „Operacji: Sampling„, gdybym nie przywoływał materiału bitmejkera Na Pół Etatu, a broń Boże porównywał go z „Materiałem Producenckim”. Nie dlatego, że biciwka wysmażone przez warszawiaka są złe – nie w leży problem, chociaż czasami trafiają się średniawki kompozycyjne. Kuleje dobór nawijających gości, którzy mogliby wnieść coś fajnego do kompozycji. Rozstrzał pomiędzy fejmem poszczególnych raperów jest bardzo duży, zdarzyli się tacy ludzie, o których nawet ja siedzący dosyć głęboko w podziemiu nie potrafię zbyt wiele dobrego powiedzieć. Powstaje pytanie – po co tu oni i skąd ich wytrzaśnięto? Nie chcę tego wiedzieć, a najłagodniej można to skwitować tak: jeszcze nie czas. Na koniec posłużę się spostrzeżeniem Lite’a – „„Operacja: Sampling” wydaje się być bardziej undergroundowa od „>>Kodexu<< w wersji undergroundowej”. Tyle, że to ona, a nie „Materiał Producencki” Quiza, trafiła do oficjalnego obiegu. Taki paradoks.” W rzeczy samej Maćku, w rzeczy samej.

Zbylu „Operacja: Sampling”
I-N-I 2011
Szczególnie Posłuchaj.se: „Zwolnij”, „Piszę wiersze”, „Lubię”, „Dziś” (na ten wers Procenta o lizaniu cipki swojej dziewczyny spuśćmy zasłonę milczenia).
Dyletancka ocena: trójka – bity Zbyla ratują, czyli jednak się wypromował (czarny humor). A poza tym mam nadzieję, że wyciągnie z odbioru materiału lekcję.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Recenzje i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Kilka słów o…: Zbylu „Operacja: Sampling” (2011)

  1. Lite pisze:

    Tak jest, cytujmy się wzajemnie! Podnosimy w ten sposób swoją wiarygodność i opiniotwórczość!

    😉

  2. Wiadomka – jesteśmy jak blogerskie pająki tworzące interwpisowe pajęczyny 🙂

  3. kruk pisze:

    Jesteśmy jedną wielką rodziną 😀 Czy tam kółko wzajemnej adoracji, jak kto woli.

  4. Ewentualnie jesteśmy jedną wielką… sektą ;D
    Kruku: można to nazwać lizaniem się po jajkach, ale jesteśmy rapowymi blogerami (w sumie Lite rozkmina sobie opcje, że już nie jest hiphopowcem, ale co tam), więc zakrzyknę raz jeszcze: no homo! 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s