„Klub 27” z nowym członkiem – epitafium

Od początku działalności mojego bloga jestem klasyfikowany jako rapowy bloger. Nie chcę się z tym tytułem kłócić – pewnie z 80% tekstów na MN dotyczy muzyki przeszczepionej na nasz grunt zza Oceanu. Nie jestem jednak w stanie przejść obojętnie i pominąć na „Muzyce” jednego z najtragiczniejszych wydarzeń około muzycznych ostatnich lat, które spadło na mnie jak grom z jasnego nieba, czyli śmierci uwielbianej na całym świecie Amy Winehouse.

Nie, żeby mnie ona jakoś specjalnie zdziwiła. W pierwszym momencie – oczywiście tak, byłem zaskoczony i nawet nie dowierzałem. Potem jednak doszła do mnie przykra myśl: przecież ja byłem pewny, że tak się stanie, prędzej czy później. Nie było w ostatniej dekadzie osoby, która tak mocno jak brytyjska diwa „kultywowałaby” rockandrollowy styl życia. Szybki seks, tony najróżniejszych narkotyków połączone z hektolitrami alkoholu to były od jakiegoś czasu – zamiast kruczoczarnego głosu wpisującego się w najlepsze tradycje korzennych gatunków – jej znaki rozpoznawcze. Wydawało się jednak, że wychodzi na prostą. Przyznała się do uzależnienia, publicznie mówiła o swoich dolegliwościach i nawet chciała z tym skończyć. Zamiast tego skończyła z własnym życiem.

Zapewne już niedługo dowiemy się, że przedawkowała. Nic w tym dziwnego. Owy „Klub 27” (umowna nazwa od wieku zgonu) zrzesza prawie samych przedawkowanych denatów. Wyjątkiem jest Brian Jones (współzałożyciel The Rolling Stones), który został zamordowany przez robotnika pracującego przy jego posiadłości. Amy nie jest zatem odosobniona, lecz mimo wszystko nie jest też najbardziej znaną osobistością, która swoim trybem życia wpisała się do klubu. Bo któż tak naprawdę może konkurować z Jimim Hendrixem, Kurtem Cobainem, Jimem Morrisonem, czy też Janis Joplin? Wszyscy z nich byli wielcy, ich gwiazdy nie świeciły jednak długo – żyli szybko, umarli młodo.

Śmierć Winehouse to niepowetowana strata dla całego przemysłu muzycznego na świecie. Miała ogromny talent, który przyniósł jej jeden dobry krążek („Frank”) i jeden klasyczny („Back to Black”). Gdyby żyła, na pewno nagrałaby sporo przebojów, nie wspierając się, jak to robią obecnie wielkie gwiazdy płci żeńskiej, tandetnymi podkładami rodem z Manieczek. Ona dalej uwodziłaby nas swoją czarną duszą i niesamowitym głosem. Spoczywaj w pokoju, Amy.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Felietony i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „„Klub 27” z nowym członkiem – epitafium

  1. wszystkojedno pisze:

    „Gdyby żyła, na pewno nagrałaby sporo przebojów”, jesteś pewien? Od 6 lat nie wydała nowej płyty, nie wiem, czy coś tworzyła przez ten czas (nawet nie wiem, czy sama komponowała/pisała teksty, tak swoją drogą), czy skupiła się na ćpaniu, czego efekty mamy. Szkoda jej śmierci, jak śmierci każdego człowieka i nie neguję jej talentu, była oryginalna jak na nasze czasy, miała bardzo dobry głos, ale po prostu to zmarnowała.

  2. @wszystkojedno: Jeśli założymy, że nagrywanie = koniec ćpania na kilogramy wszystkiego, co się tylko da, to byłoby to bardziej niż prawdopodobne. Ale i do Twojego zdania nie sposób się nie przychylić – teraz możemy mówić tylko czysto teoretycznie. Niestety.

  3. Jakub pisze:

    A ja już widzę jak to ludzie zrobią z niej wiecznie żywą ikonę. Śmiać mi się chce jak widzę zachowania ludzi którzy przypominają sobie o artystach dopiero po śmierci i robią z nich chuj wie kogo. Na jej profilu na FB w ciągu 10min od oficjalnej informacji na temat jej śmierci, namnożyło się parę tysiaków więcej fanów. To samo było z MJ był sobie był, coś tam nagrał bodajże w 2006r. a po jego śmierci ludzi sie posrali z rozpaczy i opłakiwanie. Na wawel z nią kurwa najlepiej.
    Krzysio, ale jakieś słowo wypadało o niej napisać i dobrze.

  4. Wiesz Szpaczy, niedługo dowiemy się, że była idolką 2/3 osób ze światowego show biznesu 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s