Z-Dupy-wPiS

Jest jedna dziedzina życia, o której każdy może blogować. Jest ona nazywana po prostu „życiem” – bardzo często na wyrost. W płodzeniu głupot na kilogramy i malkontenctwa przoduje Onet, a raczej jego sekcja blogowa, w której to każdy  może prowadzić swój dziennik. I niestety ludzie to robią…

Ja i paru moich kolegów po fachu – bo chyba możemy już tak mówić mimo wszystko – rzuciliśmy się na głębszą wodę niż tamci. Pisanie o muzyce jest niby proste, bo z gustami jest jak z dupami – każdy ma swój i prawie każdą tezę, nawet najidiotyczniejszą, można obronić zakrywając się owym stwierdzeniem. W tym jesteśmy podobni do tych nieszczęsnych „życiowców” z Onetu – oni także mogą się wykłócać po sto lat, powołując się na najprostszy, a zarazem najbardziej denerwujący argument ze wszystkich: „swoje przeżyłem i widziałem, zamknij mordę” (ujęty w przyjaźnie brzmiące słówka). Taka odpowiedź powoduje, że dyskusja jest automatycznie ucinana, a sam dyletant cieszy japkę, bo „moja racja jest najmojsza”.

Jak więc sprawić, by prowadzenie bloga muzycznego miało jakikolwiek sens nie tylko dla autora, jak i dla postronnych? Trzeba zaskakiwać. Z tym mam problem, gdyż moje wrodzone lenistwo (z którym zresztą walczę) nie pozwala mi stworzyć niczego nowatorskiego ani też choćby zbytnio kreatywnego. Jestem do bólu zręcznym rzemieślnikiem recenzującym krążki, które mu się podobają. Jedyną moją zaletą jest chyba to, że tych krążków trochę znam, dzięki czemu udaje mi się jeszcze jako tako zainteresować jednostki oraz wypełniać normy bynajmniej nie podchodzące pod te wyrabiane przez Stachanowców. Sami to zresztą pewnie zauważyliście – „Tylko jeden utwór” to coś na kształt dziennika w blogu, który ma sprawić, że nawet, gdy będę w dołku twórczym (jestem w nim od początku) coś będzie się tu pojawiać. Na razie to zdaje egzamin, chociaż na privach – czy to na fb, czy na gg – pojawiają się już głosy, że ktoś przyzwyczaił się do moich dłuższych form wypowiedzi. Chciałoby się powiedzieć „przepraszam za krzywdy”, bo obcowanie, a, co gorsza, przyzwyczajenie do stylu moich marnych pisanin musi być niezłym samookaleczeniem.

Powziąłem jednak mocne postanowienie poprawy. Pomału pracuję nad stylem wypowiedzi, dokształcam się zarówno warsztatowo (a mam się od kogo uczyć – znajomi wiedzą), jak i muzycznie (bo sporo klasyków przede mną), ale też myślę nad tym, jak urozmaicić moje przaśne rapowe piśmiennictwo. W czasie kariery redaktorskiej w FIFIE było łatwo – wywiad tu, artykuł tam, zresztą konkurencji zbytniej to ja nigdy na scenie nie miałem, więc i starać się nie było wielkiej motywacji. W rapowym światku nie znam NIKOGO. Możecie sobie zapisać te słowa – nie mam w nim ani jednego znajomego, jeśli chodzi o artystów nawet tych małego kalibru. Miałem za to drobną napinkę z Trojakiem (po płycie „Synteza” duetu Wigor/Trojak), którą sam zainicjował, nie zgadzając się z moją oceną płyty. Zgoda, nie wystawiłem chłopakom dobrej laurki, ale swoje zdanie merytorycznie uargumentowałem i podałem na blogu w całkiem lekkostrawnym sosie. Mój oponent nie dostosował się do mojego poziomu i poleciał klasycznie po moim młodym wieku, odwołując go do czasów Złotej Ery. Da się spinać w niższym stylu, co pokazał Peja, wyśmiewając chorobę Pelsona, ale i tak dało mi to bardzo do myślenia.

Ze względu na brak znajomości jest trudno, ale… co ja pierdolę? Co ja mogę o rzekomych trudnościach powiedzieć? Artyści starają się jak mogą, wrzucając moje recki na swoje profile na Facebooku, niektórzy je nawet propsują, a jeszcze innym starałem się pomóc, jak tylko najlepiej mogłem przez promocję u siebie. Co do promocji – my mamy już swój plan. Ja i jeden z moich kumpli będziemy wkrótce realizować projekt o podłożu muzycznym, który być może nie zatrzęsie polskim internetem w posadach, ale da nam sporo radości i – mam nadzieję – pomoże niejednemu młodemu talentowi z Pcimia Dolnego.

W kwestii muzycznych rozmów z artystami jestem laikiem, ale wiem jedno – im bardziej profesjonalna osoba, tym nudniejszy wywiad. Tak jest wszędzie, czy to w sporcie, czy w muzyce. Rozmowy z jajem trafiają się bardzo rzadko, bo i też sami rozmówcy powtarzają pierdy nakreślone przez wydawcę. Z tego powodu przestałem sprawdzać wszystkie wywiady z piłkarzami, jeśli nie przeprowadzają ich ludzie z Weszło! (nie czytuję gazet tematycznych od czasu upadku merytorycznego Piłki Nożnej). Jakby na zaprzeczenie swoim poprzednim słowom mam w myślach wywiad z pewną dosyć znaną osobistością w świecie polskiego rapu. Jej gwiazda zgasła już spory czas temu, ale jest dla mnie żelaznym klasykiem tej gry w Polszy, więc postaram się maksymalnie przyłożyć i dać Wam taką rozmowę, jaką sam chciałbym przeczytać (o ile zechce ze mną pogadać).

Już niedługo będę na filologii polskiej, więc i kilkoma książkami poszpanuję na MN. Będą to czytadła związane z muzyką, bo mam ich przeczytane naprawdę sporo, co może potwierdzić choćby Klaudia, której karka za przetrzymywanie moich biografii muzycznych powinna być na poziomie bogactw sułtana Brunei. Pojawi się trochę zdjęć moich zabytkowych, rzadko spotykanych winyli z komentarzem.

Kończąc ten przydługi wpis (będzie ich więcej, więc albo uzbrójcie się w anielską cierpliwość, albo je ignorujcie) wspomnę jeszcze o tym, że odkryłem, który ze wpisów jest najpopularniejszym i najczęściej szukanym spośród wszystkich. Evergreenem jest historia tytułowego Jeremy’ego z klasycznego utworu Pearl Jam, więc najwidoczniej także z gitarową muzyką jest mi do twarzy. Może nawet bardziej niż z rapem?

Krzysiek „ChamagoL” Nowak

Ten wpis został opublikowany w kategorii Nowinki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Z-Dupy-wPiS

  1. Lite pisze:

    Beka z każdego artysty, który spina się o recenzje pisane przez ludzi z blogów o zerowym autorytecie (no bo zerowy z nas autorytet w porównaniu do Calaka, czy Flinta; w sensie muzycznym rzecz jasna).

    Nie trzeba nikogo znać. Ja przez bloga poznałem paru raperów, z niektórymi nawet przez jakiś czas dzień w dzień korespondowałem i tak dalej.

    A wywiady z profesjonalistami też są spoko. Duże Pe profesjonalista opór, a z nim zrobiłem najlepszy wywiad. Wiadomo, to nie Bono, ale jednak ktoś wyżej niż Bonson. 😉

    Polonistka? Będziesz czytał masę nudnych lektur. Zajebiście. Ale może patrzysz inaczej niż ja, tj. ważniejsze co mi te studia dadzą, a nie to, jak bardzo będziesz się opierdalał. : D

    Ogólnie to pisz mniej, a lepiej. Wyjdzie na dobre.

  2. Tomasz Karkuć pisze:

    Zgadzam się z przedmówcą: mniej a lepiej. Zgadzam się też z Tobą, Krzysiu, co do upadku „Piłki Nożnej”. A dzisiaj, a w zasadzie wczoraj, bo już po północy, kupiłem pierwszy raz od roku „Przegląd Sportowy”. Ta gazeta ma się niewiele lepiej. I tak stwierdziłem, że najlepszy jest „Sport” z „Wyborczej”. Na koniec pohejtuję za te pojedyncze utwory, które nadal wrzucasz, i spropsuję za chęć zrobienia wywiadu. 5!

  3. @Lite: pewnie, że beka – może ta spinka wynikła z tego, że „Syntezy” nie zrecenzował NIKT poza mną? Może… Co do polonistyki: jaram się tą opcją i idę pewnym krokiem na uczelnię 🙂

    @Tomek: mogę Ci przysiąc, że teraz te utwory będą na blogu w mniejszości, gdyż nawet mi, pomimo tego że jestem ślepą redaktorską kurą, trafiło się dziennikarskie ziarno. O tym opowiem Ci na FB, gdy będziesz dostępny, a na blogu ogłoszę już niebawem. 🙂

    A teraz wspólne zdanie do Waszej dwójki: nie będę nawalał tak wielu wpisów, bo muszę popracować nad wieloma aspektami. Może popiszę do szuflady? Tego jeszcze nie wiem, ale na pewno coś wymyślę. Piątka! 😛

  4. ChamagoL! Kojarzę. A co do wpisu to nie wiem, bo nie czytałem ; D HAHA

  5. Wiedziałem, że w końcu taki komentarz tu padnie 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s