Czas blogowych zmian, czas pełnych obrotów

Minął już prawie tydzień od mojego ostatniego wpisu, nie licząc autoreklamy w postaci kolejnej recenzji na Popkillerze. Siedem dni dla osobistego bloga to prawie tyle, co wieczność, więc czasem trzeba spłodzić tekst taki jak ten, żeby pokazać, że jeszcze się żyje i ma się dobrze ku rozpaczy hejterów, których się zresztą zazwyczaj nie ma. Dzisiaj o kosmetycznych zmianach na blogu i planach na przyszłość.

Jak już może zauważyliście, od wczoraj na Muzyce znajduje się m.in. przycisk „lubię to”. Został on przeszczepiony na mojego bloga po to, byście mogli pokazać, czy dany wpis Wam się podoba, czy też nie. Wartością wyjściową jest brak nawet jednego „lajka”, który oznacza dla mnie mniej więcej tyle, że napisałem wyjątkowe gówno i powinienem się za nie wstydzić. Dlatego apeluję: polubcie się z moim nowym facebookowym elementem i klikajcie w niego, aż Wasze palce staną się sine. Nie mam zamiaru zachęcać Was do przejrzenia poprzednich wpisów i pokazania, co Wam się podobało, a co nie, ale i tak już to zrobiłem, więc ze swych intencji nie będę się gęsto tłumaczył.

Zmiany nie dotyczą tylko i wyłącznie samej strony estetycznej. Powiem Wam w sekrecie, że brakuję mi troszeczkę stałych cyklów, w których mógłbym przybliżać swoje ulubione utwory i płyty. Po przemyśleniu doszedłem do wniosku, że dwa czy trzy cykle na pewno nie zaszkodzą. Będą nimi: „Płyta tygodnia„, „Moi ludzie” i „Nowość na dziś„. Pokrótce wyjaśnię, na czym to wszystko będzie polegało.

Płyta tygodnia: w każdym tygodniu będę pisał o jednej płycie, którą się jaram, a która nie jest dobrze znana szerszemu gremium. Będę stronił od typowego recenzowania, jakie możecie spotkać w moich popkillerowych opiniach – owszem, pojawi się na pewno jakieś odniesienie do samej zawartości krążka, ale będzie ono wplecione na podobnej zasadzie jak w tekście o „Wielkim Sercu” Karwana.

Moi ludzie: cykl, w którym będę przybliżał działalność artystyczną zaprzyjaźnionych ze mną osób. Nie ma znaczenia, jaki gatunek muzyki reprezentują, skąd pochodzą i ile lat tworzą – liczy się to, że mam zamiar ich wspierać na tyle, ile mogę, a jak pokazują ostatnie dni, mam całkiem dużą siłę przebicia.

Nowość na dziś: przy nawale ciekawych materiałów trudno jest recenzować wszystko, co zrecenzowania jest warte. Pisałem kiedyś jednak, że na blogu recenzować nie zamierzam i tej wersji się trzymam – na Muzyce poczytacie o nowych płytach, ale także artystach w odniesieniu do ich materiałów. Nie zabraknie, podobnie jak w Płycie tygodnia, opinii na temat poszczególnych warstw (tekstowej, muzycznej), ale wszystko będzie podlane humorystycznym i subiektywnym tonem. No i wypowiedzi samych artystów też się pojawią – w liczbie kolosalnej.

Oprócz cykli znajdziecie to, co zwykle od niedawna – teksty dojrzalsze, bardziej publicystyczne niż blogerskie, a do tego kilka nowości, jak chociażby pierwszy (!) muzyczny wywiad, jaki kiedykolwiek stworzyłem, no i sylwetki takie, jak ta 2stego. Zatem śledźcie mojego bloga i sprawdzajcie fanpage na Facebooku!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Nowinki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Czas blogowych zmian, czas pełnych obrotów

  1. A tam nakurwiam – staram się rozwijać, potem szamoczę się jak ryba wyrzucona z wody i pozoruję działania 😀

  2. pójdziesz na studia to ci przejdzie 🙂

  3. Właśnie odwrotnie – ze mną jest tak, że jeśli ktoś mi nie przyjebie masy obowiązków to ja nic nie zrobię, bo jestem na to zbyt leniwy 🙂 Dlatego też entuzjastycznie zapatruję się na studenckie zapierdalanie, dopiero wtedy rozpocznie się cyrk i karuzela 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s