Ani słowa o muzyce: paradoks waleriany

Wakacje – dla jednych czas nieustannych alkoholowych libacji, najczęściej za kasę nieświadomych niczego rodziców, dla innych kolejny trip po wielkie pieniądze we wszelakie uprawy owoców: malin, truskawek, czy też innych poziomek. Moje tegoroczne cztery miesiące czasu absolutnie wolnego skupiają się za to na liczbie 1500. Polskich złotych, rzecz jasna, i to w niecałe pięć dni. Jak to możliwe?

Wierzcie lub nie, ale jest na polskich sielankowych wsiach roślina, której cena za jeden kilogram może przyprawić o zawrót głowy. W tym roku kosztuje 13,50, ale do czasu, gdy ją spieniężę, będzie warta koło 17-18. Nazywa się kozłek lekarski i na pozór nie różni się niczym od innych roślinek z jakiegoś Pcimia Dolnego, czy innego Pcimia Górnego. Poniżej krótka notka encyklopedyczna.

Kozłek lekarski (Valeriana officinalis) – gatunek zbiorowy obejmujący kilka do kilkunastu (lub kilkudziesięciu zależnie od autora) gatunków (podgatunków) o podobnym działaniu leczniczym. Nazwy zwyczajowe: waleriana, baldrian, biedrzan (Pomorze), biełdrzan (Śląsk), kocia trawa, odolan, stoniebo. W naturze (bylina), jako uprawna dwuletnia. Występuje w całej Eurazji z wyjątkiem stref arktycznych i pustynnych. Uprawiany i dziczejący w Ameryce Północnej. W Polsce pospolity.

Jednym słowem – robię w przemyśle sercowym. Żaden ze mnie doktor Alban (bo on chyba był stomatologiem, nieprawdaż?), szaman doradzający skołatanym z bólu kochankom także nie, ale swoją cegiełkę do zdrowia tego ważnego narządu w naszym kraju staram się dokładać. Przez ostatnie trzy dni byłem w polu po 10 godzin dziennie, najpierw kopiąc, później wytrzepując, następnie obrzynając, dalej płukając, a na końcu nawłóczając i zawieszając te korzonki w różnych dziwnych miejscach. Przy tej okazji chcę obalić kilka mitów.

Mit pierwszy: kozłek uspokaja

Odkąd zawitałem w miejscu zamieszkania mojej babci, zacząłem odczuwać niepokojącą wręcz ekspansję złego nastroju i małolatowego wkurwienia. Słodkawa woń sączyła się po całej wsi, przydomowy pies wariował, ganiając kolejne kury, które podkradały się w okolice suszącego się korzenia, a ja z grobową miną wykonywałem kolejne mozolne czynności, które zdawały się nie mieć końca. Każdy, kto podszedłby do mnie w jakiejkolwiek chwili spędzonej przy tej robocie, dostałby Eldokowego liścia na odmułkę.

Mit drugi, wynikający z pierwszego: kozłek uspokaja, więc i empatia się wyostrza

Gówno prawda – empatia zleciała jak Tupolew. Kilka dni wcześniej zostałem mamą małego kurczaka, który był sam i się nudził, toteż podróżował w wieku trzech dób po całym wiejskim domostwie. Idę do kibla – kurczę biegnie za mną, chcę wyjść na dwór – jest już przy progu, więc wychodzę oknem (to akurat fikcja). Kiedy zmarł przed kilkunastoma godzinami, nie zostałem przykładną rodzicielką; nie wyprawiłem mu pogrzebu, nie złożyłem w trumnie, ani nie dałem na mszę. A może to dlatego, że po moim poprzednim odjeździe jego matką została najbardziej aspołeczna kura ze wszystkich?

Mit trzeci, ostatni: wieś relaksuje

To tylko po części mit, bo zrelaksowany, paradoksalnie, jestem aż nadto – natłok fejsbuków, gadulców, forów internetowych i innych pierdółek zaczął mnie przytłaczać, przez co nawet prosta rozmowa na którymkolwiek komunikatorze dłuży się w nieskończoność i przy okazji nuży. Za to sam pobyt na wsi, jakkolwiek urokliwy, męczy dwa razy bardziej – spanie w oczekiwaniu burzy czy jakiegoś zaplątanego w nocy złodzieja, wszędobylskie komary i tzw. ślepaki, no i rzecz jasna dzikie psy, które chętnie upieprzyłyby ci udo, nie nastrajają pozytywnie do pobytu w miejscowości poniżej, powiedzmy, 200 mieszkańców.

Na tym koniec mojego kolejnego wpisu z dupy. Róbcie, co chcecie – komentujcie, nie komentujcie, lubcie, nie lubcie, ale jednego nie pozwalam Wam uczynić – pytać, czy Was zabiorę kiedykolwiek do tej roboty. Bo odpowiedź brzmi nie i jest totalnie nieodwołalna!

(fot. wikipedia.pl)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Nowinki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

34 odpowiedzi na „Ani słowa o muzyce: paradoks waleriany

  1. n'efe pisze:

    skoro już tak Cię tak blogowo przeglądam, panie Krzysztofie-pardon, i dodatkowo natknęłam się na wpis, który w sumie opisuje podobne do mojego nastrojenie (chociaż z nieco innych powodów), to aż podzielę się piosenką która mi w tej chwili przyszła do głowy: http://www.youtube.com/watch?v=TmWcsU32dTU

    i.. hmm, czytam dalej.

  2. O, aż sobie przesłucham, bo dawno nie słyszałem tego kawałka 🙂 Dzięki za przypomnienie! A wracając do waleriany – kozłek po wysuszeniu pachnie już tak intensywnie, że zwala z nóg 😀

    • n'efe pisze:

      ..można powiedzieć, że to ‚zwalenie z nóg’ to tak w razie czego z przedawkowania. i na happy end 🙂
      prosz, i nie ma problemu skoro znasz l.u.c.’a. dla innych wykonów też warto by było go przesłuchać, tak pomyślałam po wysłaniu komentarza, przypóźnawo.
      ok, skoro temat też z lekka sercowy, to dodam ciekawostkę: głowonogi, ośmiornice, mają dwa serca. może im nie potrzeba by było waleriany w takich ilościach ;-P

      • Aj tam, Twój komentarz jest równie zachęcający do sprawdzenia innych wykonów 🙂

        BTW. jesteś z klasy biol-chem (w trakcie, bądź po niej), czy to taka luźna, zasłyszana ciekawostka? 😀

  3. n'efe pisze:

    nie, jeszcze nie jestem weteranką. dopiero za 2lata będę mogła się tą ksywką ochrzcić, także tematy roślinek i zwierzyniec mam w miarę opanowany.
    ale i tak zawiodłam się na tych sercach, miały być jeszcze inne ciekawe okazy pod tym względem i nic. teraz czeka mnie człowiek, chociaż-jakby na to nie patrzeć, też indywiduum
    🙂

  4. Ja to już jestem staruchem, studia do mnie machają… A z biologii miałem czwóreczkę, pewnie pamiętam co nieco 🙂

  5. n'efe pisze:

    ok.. przeczytałam ‚staruch’, kurczę, to pewnie czas umierać już niedługo ^^’ o czym w sumie nie świadczy Twoja blogowa charyzma na szczęście. i nie opłacałoby się raczej. macie dłuższe wakacje, a takie np. góry dopiero na jesieni mają urok 🙂

    gratki za czwórkę, też się na razie utrzymuję na tym poziomie.

  6. Ano, jestem już na skraju moich możliwości tak fizycznych, jak i psychicznych – to długo nie potrwa 😀 Fakt, góry urzekają w takim czasie, ale w tym roku nie zawitam niestety z powodu słabych finansów 🙂

    No widzisz, takie z nas bystrzaki 😀

  7. n'efe pisze:

    oi, uwierz, że może trwać latami. czytałam ostatnio biografię Marii C.-S., która też skrajnie wykorzystywała swoje możliwości (i fizyczne, i psychiczne) przez prawie caaałą książkę. a pożyła Kobietka te 57lat. i w dodatku efektywnie 🙂

    btw. dzięki za Sokoła i Marysię Starostę.

  8. Biografię tej pani to znam prawie na wylot – szkoła zobowiązywała do niedawna 😀

    A nie ma za co, od tego tu poniekąd jestem 😛

  9. n'efe pisze:

    Mnie właściwie dopiero obowiązuje o.O Ale szczerze, to warto było sięgnąć po tą biografię. Dodatkowo – ta, którą czytałam była autorstwa córki Marii, ‚fajnie’ było popatrzeć na jej życie z takiej bliskiej perspektywy. I mam na oku jeszcze jedną książkę, już nie biografia i nie Marii, ale wywiad z bliskimi alpinistów, z ich żonami, dziećmi.. Może być ciekawie.
    A propo gór, ostatnie fajne zdjęcie: http://www.digart.pl/zoom/5591769/index.html enjoy! 😀

  10. Dlaczego dopiero? 😛 Widzę, że kochasz góry 🙂

  11. n'efe pisze:

    Perypetie chemiczne pod koniec roku szkolnego, że tak powiem. Tyle że na moje nieszczęście Marii Curie była raczej fizyczką.
    A za górami mi się tylko trochę tęskni 😛 Ratuję się zdjęciami, zaraz zacznę też książkami, i może w jakiejś najbliższej przyszłości się jeszcze uda wybrać 🙂 Jak masz coś w tym temacie, to się dziel!

  12. Aaaaaaa, już miałem w głowie głupią myśl, że być może chodzisz do mojego byłego LO 🙂

    Poszukam, poszukam! 😛

  13. n'efe pisze:

    Tak, chodzę do piątki. Ale o Marii czytam z powodów czystko konkursowych.
    Możesz sobie ułatwić (?) zadanie i poszukać czegoś muzycznego. Tyle że lepsze piosenki Zakopoweru (a takie też mają!) już znam 😀

  14. Ach, czysto… to nie takie czysto n’efe! 🙂

    Hmmmmmm, może… Goral i jego Karczmareczka? Kocham, ubóstwiam i tak dalej od Open’era. A tak właściwie – znamy się? Piątka to dla mnie dość mała szkoła 😀

  15. n'efe pisze:

    W sumie nie wydaje mi się, że mnie skojarzysz. Chodzę do kl.f w tej chwili, a raczej z nikim się tam nie znasz, tak z tego co mi się teraz też wydaje .. W każdym razie miło, jestem Kaśka 🙂
    Może barwa głosu nie powalająca, ale dobry rytm, dzięki 🙂

  16. Od 1 września 2f? 🙂 Jeśli tak to rzeczywiście nie znam nikogo, ale jest poniekąd jeden wyjątek – profesor Kuśmierczuk, z którym znam się akurat całkiem nieźle 😀 Miło mi, Krzysiek, ale to już pewnie wiesz 😀

    Nie ma za co, lubię pomagać 🙂

  17. n'efe pisze:

    Dobry wyjątek 😀 Jakby nie było, wychowawca. Jeszcze się nawzajem nie pootruwaliśmy, nawet nie szukaliśmy innych bardziej wysublimowanych metod.. Ok, koniec orbitowania wokół szkoły. Mam jeszcze conajmniej całą dobę na poudawanie, że nie istnieje ;-P
    Chociaż.. jak to jest, jak szkoła już Cię nie dotyczy? ;-P

  18. Ale ona istnieje! Czai się tam, ja ją widzę!

    Troszkę jednak dotyczy, bo od 2 września będę tam częstym gościem – książki się same nie sprzedadzą, a mam aż do 3 klas 😀

  19. n'efe pisze:

    To chyba nie przesadziłeś, pisząc o siadającej psychice. A koszmary o szkole jeszcze się śnią?
    Przejdę do interesów :-D: jeśli rozstajesz się z historią i akurat tymi książkami, których potrzebuję, i nie ma na nią chętnych, to ja bym wzięła od razu 2 i 3klasę. ?

    Bożena Popiołek – Historia Ludzie i epoki. klasa 2. ZNAK, Kraków 2009r.
    Grzegorz Szymanowski, Piotr Trojański – Historia Ludzie i epoki. klasa 3. ZNAK, Kraków 2008r.

  20. Dwójkę mam, trójkę wczoraj sprzedałem 😀

  21. n'efe pisze:

    Ok, to będę się targować o niższą cenę w takim razie-skoro nie ma trójki, co znaczy, że jednak ruszy mnie sumienie i pojadę pod zamek po tę jedną książkę, zamiast np. nad zalew.
    Może lepiej, jak się przygotujesz 😛

  22. Ja każdą książkę sprzedaję za 10 zł, taka tam dziwna zasada – chcę to sprzedać 😀

    Może lepiej!

  23. n'efe pisze:

    ..może jeszcze uda Ci się nazbierać na wyjazd w góry, jakbyś dorzucił do tego walerianę, której już pewnie i tak nie ma 😀
    więc może lepiej.

  24. Jest – suszy się 😀 Aż tak dalekosiężnych planów to ja nie mam, po prostu chcę sprzedać jak najwięcej 🙂

  25. n'efe pisze:

    To była tylko miła spekulacja 🙂 Ok, to dwójka zaklepana.

  26. Okej 🙂 Ale fajnie, mam już dwie kolejne książki zaklepane! 😀

  27. n'efe pisze:

    Takie prawie 20zeta w kieszeni 😀 To w takim razie, do zobaczenie 🙂

  28. Wiaaaaaaaadomo 😀 W szkole? 🙂

  29. n'efe pisze:

    Chyba.. najpewniej, że w tym moim ulubionym miejscu 🙂 Spokojnie, nie pozwolę nikomu odebrać już tej książki, jak się znalazła 😛

  30. Ja się nie boję, w takich kwestiach jestem baaaaaaardzo pewny siebie 😀

  31. n'efe pisze:

    Ok, to nie wylej za dużo krwi walcząc o tę historię. Tak z biologicznego punktu widzenia miałoby to marne skutki. Cze 🙂

  32. Ok, będę na siebie uważał! Cześć 😉 (ps. ale zaspamowaliśmy mi bloga, łaaaaaaaaaał!) 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s