Płyta tygodnia: Bonson&Brus „EP Ci w D” (2010)

Płyta tygodnia dopiero we czwartek? Takie rzeczy tylko u mnie. Ale już się tłumaczę. Powodem jest choroba, która uniemożliwia mi nawet teraz szybkie sklecenie kilkudziesięciu sensownych zdań. Dobra, koniec tego lekarskiego wywiadu i wglądu w kartę zdrowia Pana Nowaka. Przejdźmy do meritum.

Od rana chcę zjeść na muzyczne śniadanie coś smacznego. Nie obchodzi mnie, czy będzie to danie znane mi już z racji wielokrotnej konsumpcji, czy też coś świeżego jak owoce morza prosto z… morza. Ostatecznie przychylam się ku opcji „nowość”. Na talerz wrzucam Solara z Białasem (czasem ciężkostrawni, ale przeżyję – mniej niż osobno), do tego biorę szczyptę Tymiego i Roki oraz doprawiam Specem i Gruchą dla smaku (smaku wielu przypraw objawiających się miliardem gości na płycie). Już po paru kęsach przeszywa mnie jedna niepokojąca myśl…

Bonson jest wszędzie! Sam zresztą zażartował – bądź też nie żartował, bo tego nie da się wykluczyć – że będzie na każdej podziemnej premierze w tym roku. Słowa na razie dotrzymuje, pojawiając się to tu, to tam. O ile namolne wyskakiwanie z lodówki Dioxa powodowało i powoduje u mnie nadal nieustające wkurzenie, o tyle z każdym featem Damian zyskuje w moich oczach. Trudno mi znaleźć u niego słabo pojechaną, gościnną zwrotkę. Nie tylko zresztą mojej osobie. Zastępy wiernych fanek Pezeta już cytują Szczecinianina na… Kwejku. Tak, tak moi państwo – Bonsa sprowadzono już do roli głosu naczelnego głosu pokolenia polskiego rapu, jak Ostrego, Małpę, PFK, Kalibra, no i – co bardziej alternatywne rurkowo jednostki potwierdzą – Łonę. Czy to dobrze, czy też źle? Nie mnie oceniać, ale prawdę mówiąc wcale mi to nie przeszkadza – jeśli ma szanse, to niech ją wyciśnie jak cytrynę. Tak samo jak jeszcze niedawno wspomniany wcześniej członek Proximite.

W tym zalewie nowo przybyłych entuzjastów rapu Bonsona ucieszył mnie za to fakt, że już minutę po tym wpisie na fb: – Ostatnio całkiem fajne wychodzą remixy, gdzie do oryginalnego numeru dograne są nowe zwrotki plus goście. Może i my pomyślelibyśmy nad takim zagraniem? Który z numerów z płyty chcielibyście usłyszeć w nowej wersji? Może z klipem? Tylko pomyślmy o realnych numerach, żebyśmy nie zasmucili znowu 🙂 Takie wyzwanie dla Was a my to przemyślimy i zaplanujemy – aż kilka odpowiedzi zawierało kawałki z „EP Ci w D„, czyli jednej z EPek z lubelskimi sztandarami produkcji.

Według portalu Last.fm, „EPCwD” jest najmniej znanym wynurzeniem artystycznym najbardziej propsowanego w tym roku podziemnego gracza. Czyja to wina? Nieśmiało wytknę, że nieogarniętych słuchaczy, bo tutaj wszystko stoi na dobrym poziomie. Bons jak to Bons – nawija o tym samym, co zwykle, ale posiada przy tym jedną zaletę, która niweluje mały rozstrzał tematyczny – potrafi opowiedzieć każdą historię na dwadzieścia różnych sposobów. A Brus? Sami posłuchajcie i wprawcie się w dobry nastrój przed tak przykrym zjawiskiem, jakim jest inflacja.

To nie „Historia po pewnej historii” była asumptem do mianowania kolabo Bonson & Brus płytą tego tygodnia. Chciałem zwrócić Waszą uwagę na Inflację z mojego rodzinnego miasta, czyli Lublina. Szewc, Robak i Brus zrobili materiał, który z chęcią przybliżę Wam już niebawem na Popkillerze, o ile będę mógł to zrobić. A jeśli nawet mi się nie uda spropsować chłopaków tam, to o ich LP będziecie mogli poczytać już w tym tygodniu na łamach mojego bloga. Stay tuned!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Artykuły, Recenzje i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Płyta tygodnia: Bonson&Brus „EP Ci w D” (2010)

  1. kotlet pisze:

    Ta Epka jest lepsza niż ‚Historia po pewnej historii’, może powodem tego że jest mniej znana jest ta okładka do dupy, ale przecież najlepsi też mieli okładki robione w paincie (czytaj Smarki). Szczerze sam bym pewnie jej nie sprawdził jakby nie zachęcający wpis na Popkilerze i to że kojarzyłem Bonusa/Bonsona z pierwszej epki z Matkiem i kawałka, bardzo dobrego zresztą u Kosyyy.

  2. Teraz rozgorzała dyskusja, czy Bonson powinien firmować swoje kolejne projekty z producentami własną ksywą, czy też pozostać przy dawnym nazewnictwie. Mnie np. bardzo podoba się nazwa BonSoul 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s