Salutowanie z WudoE i Inflacją, czyli dwie perspektywy

Takie imprezy jak wczorajsza mogą naprawdę zdenerwować kalekiego człowieka. Może uznacie, że się „pieszczę” (jak to ładnie nazywają kobiety), ale rozbity łuk brwiowy skutecznie hamował mnie przed wejściem w wir największych doznań pod sceną. Z tego powodu wydawać by się mogło, że moja kolejna relacja z koncertu będzie płaska, jednostronna, pełna błędów i niezręcznych niedomówień. Wychodzi tak wtedy, gdy jak mówi obiegowe zdanko – kibic z dala się wpierdala. Od czego są jednak moi przyjaciele, których notabene widujecie zapewne na większości zdjęć z lubelskich rapowych gigów? Dzisiaj zrobimy to inaczej – połączone siły Karoli i Krzyśka (K&K) przybliżą do bólu subiektywnie wszystko to, co zdarzyło się 11.11.11.

Piątek, godzina 21, gdzieś w klubokawiarni Archiwum. Nowak siedzi na cielistej skórzanej kanapie, z wolna sączy kolejne piwo marki Perła, a w jego ręce tli się dopiero co wyżebrany u koleżanki „cudzes” typu slim. Blogerowi towarzyszy Nastukany z forum Ślizgu, pieczołowicie ustawiający zapeconą popielniczkę w pobliżu swojego kumpla. W okolicy obu panów baczny obserwator dostrzeże cały skład zespołu o nazwie będącej postrachem finansistów, czyli Inflacji. Po kilku chwilach do duetu NN dołącza Karola, Madzia i Ada.

Najlepsze rapsy pod sceną! – wykrzyknęła rozemocjonowana Karola do lekko już znużonego natłokiem dźwięków Nowaka, chcąc wybudzić go z letargu.

Ależ ja to wiem – odparł Nowak, delektujący się w tamtej chwili mierną grą reprezentacji PZPN-u i jazgotem nagłośnieniowym cechującym miejsce, w jakim się znalazł. – Sama jednak wiesz, że boję się o swój łuk, więc może Ty zechciałabyś wybrać się pod scenę i tam bacznie obserwować sytuację za pomocą swoich gałek ocznych?

Karola skinęła głową na zgodę, oddalając się w kierunku prowizorycznej sceny i zostając „obserwatorem podscenicznym„. Autor muzycznego bloga pozostał tam, gdzie był wcześniej, mianując siebie samego „sprawozdawcą kanapowym„.

Sobota, godzina 1, gdzieś w okolicach ul. Weteranów. Nowak, Karola, Ada i Marcin (Nastukany) odprowadzają pierwszego z wymienionych na przystanek. Jak się później okaże – na próżno, gdyż kolejny autobus przyjedzie dopiero za godzinę, a sam zainteresowany woli wybrać towarzystwo nowej płyty Te-Trisa i długi nocny spacer do domu. Przed tym jednak wywiązała się rozmowa pierwszej dwójki.

Krzysiek a.k.a. sprawozdawca kanapowy: Pamiętasz jeszcze moją ostatnią relację z koncertu? No wiesz, tą, w której pisałem, że nie umiem pisać relacji, a poza tym są one zazwyczaj nikomu niepotrzebne?
Karola a.k.a. obserwator podsceniczny:
No jasne, przecież sama Cię delikatnie skłoniłam do napisania jednej z nich… Wychodzę z założenia, że ludzie lubią wiedzieć.

Ale co kogo obchodzi to, że w Lublinie ktoś zagrał coś tam, jeśli czytelnik jest z Pcimia Dolnego? Lepiej pogadajmy nie o utworach, a o całej atmosferze i reszcie – przecież tam się masa rzeczy działa gdzieś poza muzyką!
No na przykład pijany koleś lądujący pod nogami WudoE. Miałam wrażenie, że Michał poczuł się przez chwilę zażenowany, ale obrócił to w całkiem śmieszny żart. Na myśl przychodzi mi tu tekst : „Tak Milordzie, już klękam”. Jednak po chwili, pomyślałam… Jak można się tak zrobić i wystawić na śmiech całego klubu wraz z raperem… Gdybym nie stała pod sceną, to nie widziałabym tego i teraz nie śmiałabym się sama do siebie (śmiech)

No właśnie. Albo facet, który podbił do nas przy stoliku, pokazując najpierw niepełny symbol „wiktorii z językiem” (dla bystrych), a potem wychylania browaru. Przeliczył się biedak – obaj byliśmy już wyczyszczeni z kasy, wiec siedzieliśmy z Marcinem na sucho pysk w pysk. Zresztą nawalonych było tam co niemiara – potem ten sam koleś tańczył z innym niedaleko mnie, kilkukrotnie lawirując łokciem w okolicach mojego korpusu, a jeszcze inny był odpychany to w prawo, to w lewo, ale nigdy prosto, bo to poziom hard dla najebkowicza.
Ciesz się, że nie miał ochoty na Twój łuk brwiowy. Mogę śmiało stwierdzić, że imprezę można nazwać „Gimbus party”. Pełno „pseudoraperów” z ajfonami i wypasionymi koszulkami. Znali każdą linijkę tekstu na pamięć, pchali się i trącali wszystkich wokoło. Irytacja niekiedy sięgała zenitu.

O widzisz, dlatego siedziałem z tyłu, ruszając tyłek tylko na hasło „S-A-L-U-T-U-J” i pozostając w bezpiecznej odległości już do końca koncertu. W sumie też byłem w bananowej koszulce Diamante z Kajko i Kokoszem, wiec gimb-alert mógł być grany w moim otoczeniu… Eee, to przynajmniej mieli teksty obcykane – nie takie gimbusy straszne, jak ich malują.
Fakt, klasyczne „S-A-L-U-T-U-J” i masa osób wykonująca ten gest wywołało na twarzy Michała uśmiech. Po każdym koncercie czuję niesamowity vibe, który puszcza mnie dopiero na drugi dzień, mam ochotę słuchać rapsów na żywo całą noc. Już nie zadowala mnie włączenie płyty CD i posłuchanie klasycznych 16 wersów. Za tak małą cenę, jestem pełna energii przez całą noc i co najważniejsze mam ze sobą masę wspomnień!

Wspomnienia – słowo-klucz. A będzie co wspominać, chociażby „archiwalne” nagłośnienie, które zgwałciło mnie przez uszy, gdy siedziałem na końcu, elektro Brusa na scenie przed koncertem (haha!), żywe instrumenty na Inflacji… Masa, cala masa wspomnień. A jak to było z ta płytą chłopaków? Bo że masz już na niej klasyczny podpis „Robok” to już wiem.
Mega zamieszanie, nie było żadnej faworyzacji. Czysty przypadek, Bartek rzucił płytę na scenę, a ja jak waleczna lwica rzuciłam się na nią i podbiłam o autograf. Niesforny Brus gdzieś się zaszył i nie złożył podpisu – jeszcze będzie czas, by go zgarnąć! Taniec Łukasza przejdzie do historii – zaszufladkuję go w pudełeczku z napisem „klasyk”… Musimy się nauczyć tańczyć i kto wie, może kiedyś zrobimy jako support przed Inflacją? (śmiech)

Haha, ale wtedy to oni będą musieli być gwiazdą wieczoru – support przed supportem nie brzmi zbyt dumnie i poważnie (śmiech) Wiem, nie podejrzewałem nawet Bartka o faworyzacje kogokolwiek, tym większe dla Ciebie gratulacje, że jesteś aż tak waleczna. Co do Inflacji – to są meeeeeeega ziomy, props jak stad do Stanów, a Brusa to zgarniemy, jak wróci na jakiś weekend do Lublina z Wrocka. A właśnie, jeśli to czytasz – jeszcze raz dzięki za fajkę, bo gdy odmawiasz „cudzesa”, to ginie jedna mała panda, a tego chyba nie chcemy?!
Cudzes dobra rzecz. Ty Krzychuuu, o której masz autobus? Bo wiesz my tu gadu, gadu… Emocje nie opadają, ale wieje mi po schabach (śmiech)

Czekaj, zobaczę… (sprawdzanie) Dopiero za 50 minut. Nie marudź, mnie też jest zimno – luk mi zamarza!
Zimno, zimno! Dobra to my zawijamy i zgadamy się na gadu coby pomyśleć nad tą relacją! Komu w drogę, temu słuchawki na uszach!

Ej, ej, jeszcze nie! Nawet nie powiedziałem Ci o tym, jak to przedłużałem specjalnie sikanie, by usłyszeć freestyle dziesięciu gości w kiblu… Dobre linijki leciały, a flow kurwa wow, lepsze od Mesa!
Dobra dawaj, nawijaj, póki jestem chętna słuchać. Pamiętasz jakieś przykłady tych „linijek”? (śmiech)

Pewnie… że nie. To było już po brusowych bangerach z „archiwalnym” nagłośnieniem, więc nie dałem rady zbyt wiele wychwycić, a co za tym idzie zapamiętać. To jedna z tych rzeczy, których żałuję – podobnie jak tego, że wypadł mi z głowy suchar z Marymontem, gdy gadaliśmy z W.E.N.Ą…
Nie martw się, jeszcze będzie okazja! Tylko miejmy nadzieję, że wtedy nie zapomnimy i nie damy mu powodu do obrażenia się (śmiech). Dobra Krzychu, zawijka do domu, bo rzęsy mi zamarzają i zmęczenie daje w kość.

Dobra, dobra, zostawcie mnie… Ja tu na wietrze, pedofile jakieś, do tego noc – może jutro pogadamy na gadu, jeśli mnie żadna „ciepłota” nie zagoni w ciemny zaułek. Pa : *
Trzymam za Ciebie kciuki (śmiech). Dzięki za piękne koncerciwko i do jutra, elo! : *

(…) C.D.N.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Okołomuzycznie, Wspominki i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Salutowanie z WudoE i Inflacją, czyli dwie perspektywy

  1. Jarko. pisze:

    Nie chciało mi się czytać całego, ale seeeerio. Prawie tak fajne jak „Trudne Sprawy”, ale do poziomu „Dlaczego Ja?” nie dorastacie.

    Nic tylko pogratulować!

  2. eNoiDe pisze:

    Kurde, dobra relacja właśnie :D. Gimme more kurwa

  3. Fenk ju Noid! Następny koncert = następna relacja, ale nad formą jeszcze pomyślimy w naszym śmiertelnym duecie filologiczno-polskim 😀

  4. KAROLA pisze:

    dzięki za propsy koledzy! 😉

  5. rymas pisze:

    Dobra relacja, mimo ze dluga to fajnie sie czyta 😉

    PS. Widze ze same klasygi macie w tym Lublinie.

    Cytat z tej piosnki Inflacji: „to nie musi by legal, to nie musi byc regał…” 😀

  6. Dzięki 😉 A dla Inflacji jedna miłość – dobry rap, ale zdecydowanie niedostrzeżony, pomimo tego, że sam podrzuciłem recenzję na Popkillera. Mam nadzieję, że niedługo się to zmieni 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s