16 mniej znanych kawałków mijającego roku, czyli czego słuchał Nowak w 2011

Jeśli przeczytałeś jakikolwiek tekst na moim blogu to na pewno wiesz, że nienawidzę wszelakich rankingów, „topów”, zestawień i tego typu rzeczy. Dlatego też nawet pod koniec roku nie puszczę tekstu, w którym będę się popisywał swoją krytycznością i dobrym smakiem przy użyciu pozycji. Daje Wam po prostu do wglądu 16 mniej znanych kawałków, które banglały na moich głośnikach i słuchawkach najczęściej w mijającym roku. Dlaczego akurat tyle? Bo pierwiastek kwadratowy z liczby 16 daje 4. A więc 4 razy 4 daje 16. A dwie czwórki postanowione obok siebie dają liczbę 44, którą powinniście znać z „Dziadów”. Proste i logiczne, prawda?

300 Mil Projekt – Zamieńmy słowo (feat. HuczuHucz, Bonson)

Gdybym tworzył ranking najmocniejszych, mniej znanych singli tego roku, to „Zamieńmy słowo” znalazłoby się w nim bardzo wysoko. Ten kawałek ma po prostu wszystko, co potrzebne, by zachęcić do sprawdzenia całości materiału: przyciągający bit, świetny klimat, poruszające „gościnki” i nieodstającego zbyt bardzo gospodarza. I pomyśleć, że zapomniałem wymienić kompozycji PTK w ulubionych remixach „Pana Śmiecia” – mea culpa, sam wiesz Piotrku, jak było.

Exiger – 24.11 (feat. HuczuHucz)

Dobrych kawałków opartych na ciekawym koncepcie zawsze mało, więc nie mogłem pominąć „24.11” z producenckiej płyty Exigera, którą przesłuchało góra sto osób, wliczając w to mnie, znajomych Hucza i mały wycinek Trójmiasta. Jeśli chcesz być 101 – posłuchaj już teraz utworu będącego jednocześnie bonus trackiem na solówce Leszka.

HuczuHucz – Gdyby nie to

Zakochałem się w płycie „Po tej stronie raju” jakiś czas temu – to już z pewnością wiecie po recenzji Popkillerowej, jeśli ją czytaliście (nie mam pewności, bo przypadkiem nie wrzuciłem do niej linka w osobnym poście). Do tego ubóstwiam track „Gdyby nie to”, czemu dawałem wyraz wielokrotnie, ale zdecydowanie częściej nieoficjalnie niż odwrotnie. Po raz kolejny jaram się bitem PTK, chociaż z niemieckim w każdym wydaniu mi nie po drodze – nawet jeśli chodzi o zwykły sampel. Po takich bombach liryczno-emocjonalnych nikt już nie wpierdoli spacji sam-wiesz-gdzie.

Inflacja – Gorsze czasy (feat. W.E.N.A.)

Nie było chyba w tym roku płyty z podziemia, która „zrobiłaby” mi tyle dni, co „Inflacja”. Pisałem o niej na Popkillerze, słuchałem namiętnie przez kolejne miesiące, no i zaliczyłem nawet jeden koncert chłopaków, a kolejne dwa jeszcze przede mną. Utwór „Gorsze czasy” z gościnnym udziałem WudoE urzeka autobiografizmem, który nawet w przypadku, gdy nie znamy osobiście poszczególnych raperów, daje o sobie znać przy uważnym wsłuchaniu się w kolejne wersy. Jeśli jeszcze nie słyszałeś najmocniejszej lubelskiej pozycji 2011 roku – zmień to, polecam z całego serca.

Jeżozwierz – Dalej… Znowu

Ołłłłłłłłł… Taaa, tak, ten bit to jest kurwa kocur, miau, miau, łaahaha!” – tak mniej więcej brzmi początek jednego z kozaków, jakich cała masa na „Panu Kolczastym”.  Przyznaję się bez bicia, że nie do końca wierzyłem w to, iż płyta Jeża trafi do szerszego grona odbiorców, ale po recenzjach we wszystkich możliwych miejscach – uderzyłem się w pierś. Duża w tym zasługa Marcina Flinta, który wyrósł na czołowego popularyzatora twórczości weterana z Warszawy w mainstreamowych mediach, ku uciesze wszystkich entuzjastów brudnego, dobrego rapu.

Joterpe/Nowik – Jazzuj

Nie kupiłem „Spokojnie… to tylko jazz”. Po prostu – zapomniałem, sto sztuk zeszło, nie mam żadnej, mieć nie będę, chyba że Nowik odstąpi mi ostatnią sztukę za w gruncie rzeczy bardzo pochlebną recenzję płyty na Popkillerze. Pochlebną, gdyż ten klasyczny duet MC/Producent zrobił coś, co się rzadko zdarza w Polsce – wyciągnął z jazzowych sampli esencję, dokładając przy tym niezły wajb na majku. Tak się to robi na zachodzie sam-wiesz-którego-kraju.

MŁD/Czarlson – Oddycham (feat. Zkibwoy)

Nie gram już koncertów, bo nie dają mi już satysfakcji” – tak MŁD znany m.in. z Gangu Agi zaczyna kawałek, który znalazł się w mojej szesnastce. Po doświadczeniach ze Starszym Bratem chciałoby się jeszcze dopowiedzieć – robię płyty w weekend, kultywuję zajawkę, mam swoje życie poza rapem i dobrze mi z tym. Jednak nie tym razem. EPka kolejnego już klasycznego duetu w tym poście to dopracowana bomba z masą świetnych linijek, luźnego stylu, kozackich bitów i nie mniej kozackich remixów. No i ta poligrafia z polonezem – będę polował na Alledrogo.

NNFoF – Hymn Dzieci Rewolucji (feat. Zeus, DJ Jarzomb)

Zapomniałeś już, jak brzmi Zeus na wkurwieniu? Dzięki duetowi producenckiemu No Name Full of Fame możesz sobie przypomnieć. Już niedługo płyta producencka i kolejny krążek z Erkingiem, więc czekamy, czekamy, czekamy…

Planet ANM – Kierunek Eden (feat. Roka)

Wiesz, co to Planet ANM? Nie? To może przynajmniej wiesz, kim jest Roka? Też nie? Więc już spieszę z wyjaśnieniem. Jest on autorem jednego z najmocniejszych featuringów 2011 roku. Szczecin wykosił w tym roku podziemną konkurencję, jeśli chodzi o poziom wydawnictw. Bonson/Matek, Projekt Nasłuch, Tymi/Roka – długo by tak można wymieniać, więc, zamiast strzępić język po próżnicy, obierzmy kierunek na Eden.

Roach – Pro

Wciskasz pierwszy raz przycisk „Play” przy danym kawałku i po kilku minutach zapętlasz go w nieskończoność – tak mniej więcej zaczęła się moja przygoda z rapem Roacha, co jest najlepszą możliwą rekomendacją w repertuarze Nowaka, więc na tym zakończę swój wywód. G-Funk, baby.

Rover – Kalejdoskop wspomnień

11,50 – dokładnie tyle kosztuje nowa płyta reprezentanta Kielc, którą można bez trudu nabyć w serwisie Allegro. Chciałbym wierzyć, że jej cena to wynik dobrej woli Rovera, a nie skutek tego, jak bardzo przegapionym tworem jest „Kalejdoskop wspomnień”. Właśnie – chciałbym. Chociaż krążek zbiera świetne recenzje na forach, wie o nim ledwie garstka ludzi. A szkoda, bo liryka stoi na najwyższym poziomie. Rzecz zdecydowanie warta poznania jak Warta Poznań.

Projekt Ganges – Tylko kochać (feat. Joanna Solarska, DJ Who?List)

Taki singiel jak ten powinien podnieść sprzedaż albumu o dobre kilkadziesiąt procent. Spodobał mi się do tego stopnia, że poświęciłem mu osobny post w czasach, gdy mojego bloga czytało kilku kumpli z licealnej klasy i nikt więcej. I chociaż całe „Kontrasty” mi nie podeszły, to ten kawałek hula na głośnikach do tej pory. Szacuneczek.

Sitek – Ból (feat. Ero)

Dziwne są koleje raperskiego losu. Jedni nagrywają tony materiału w podziemiu, czekając latami na choćby jedną poważną szansę, a inni puszczają do netu kilkanaście kawałków i wystarcza to, by wejść poziom wyżej. Do drugiej grupy zaliczam Sitka, który wystrzelił w świat klasycznym street bangerem w postaci „Bólu” z udaną gościnką Erosa. A już zupełnie swoją drogą – fajny flow i bardzo fajny głos.

The Pryzmats – Balon

Ilość lukru, jaką dostał od mojej klawiatury ten sympatyczny liveband rodem z Żywca, zmierza od kilku miesięcy na Rekord Guinnessa, ale i tym razem będę musiał mu posłodzić, nie zważając na możliwość dostania cukrzycy przez jego członków. W tym miejscu mógł się pojawić którykolwiek kawałek z EPki (takie to dobre wydawnictwo), więc może być także tytułowy „Balon, emanujący pozytywną energią. 2012 przyniesie dużą rzecz od Pryzmatsów, o której wiem nieco więcej. Na razie powiem tylko tyle – warto czekać, oj warto.

Wiciu – Widzę więcej

Smutno mi czasem, że jestem typowym humanistą. Gdybym był lepszy w naukach ścisłych, to moim pierwszym marzeniem naukowym byłoby złączenie Wicia, Trzy-Sześcia i Solara w jedną osobę. Dzięki takiemu eksperymentowi i późniejszym szlifom otrzymałbym rapera kompletnego. Największą zaletą tego kawałka (nagranego pod bit znany z „Efektu Motyla” 834), jak i całej twórczości pierwszego z wymienionych jest celna metaforyzacja. Zresztą przeczytajcie sami przekład wersów na zwykłe zdania: „Basta! Bo nie lubię się ze smutami wpieprzać, wiem, że każdy ma swój Wietnam i Biesłan. Każdy ma problem ogromny jak Persja, tylko z perspektywy drugiego to zawsze Liechtenstein”.

Wrooclyn Dodgers – Introdukcja (feat. DJ Qmak)

Dziewięciu raperów i dwóch DJ’ów, czyli sytuacja idealna, by zrobić różnorodną stylistycznie bombę lub asłuchalny burdel” – tak pisałem niegdyś przy okazji projektu PCP z 2004 roku i zdania nie zmieniam. Tym razem nie mamy do czynienia z tak dużą ilością graczy w jednym miejscu, ale szansa na „bałagan” i tak jest niezwykle duża. Nic takiego jednak nie ma miejsca. „Introdukcja” to stylowe zwrotki reprezentantów 71 i bangerowy, jesienny bit Skaja.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Artykuły i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

18 odpowiedzi na „16 mniej znanych kawałków mijającego roku, czyli czego słuchał Nowak w 2011

  1. Jak Cię jeszcze interesuje nabycie płyty MŁD/Czarlson to się odezwij:)
    Może nie będzie potrzebne Alledrogo:)

    Fajne podsumowanie:)

  2. Dla mnie Roka na zawsze pozostanie panem „poeci są jak bletki, nie ma ich gdy są potrzebni”.

  3. jaca pisze:

    propsy, że chce ci się tak to podziemie ogarniać. tylko jakoś jeżozwierz wśród tych noname’ów mi nie pasuje, ten to jest oddzielna kategoria pod każdym względem, mega osobowość. poza tym „pan kolczasty” to legal był 😉

    z mojej strony polecam płyty syropu (ZEROWY ODZEW TO JAKIŚ ŻART JEST), kubsona i tusza na rękach.

  4. @Krzysiek: niedługo się odezwę w tej sprawie 🙂

    @jaca: masz rację co do Jeża, ale zauważyłem wśród swoich znajomych i nie tylko, że jest traktowany albo po macoszemu, albo wręcz „nietraktowany”, bo nieznany. 🙂

    Syropu słuchałem pobieżnie, Kubsona i Tusza propsuję w tym roku 😉

  5. eyeti pisze:

    Jak dla mnie płyta HuczuHucza to płyta roku bez dwóch zdań.
    Żadna mnie tak nie poruszyła. I lirycznie i muzycznie jak ta.
    Brawo!

  6. DMS pisze:

    Hucu Huc widzę coraz większym fejmem jest 😉 w sumie to dzięki niemu wbiłem na bloga.

  7. eNoiDe pisze:

    +16 do rapowych numerów, które będę katował w 2012. Sprawdzę wkrótce i liczę, że są zajebiste 😀

  8. kruk pisze:

    @ Jaca: co Ty o tym ogarnianiu nieznanych produkcji, jak Twojego promowania jakiegoś Famsona (yyy, kogo?) czy Jaśka MBH nic nie przebije 😛

    Tusz? Bez jaj. Rozczarowanie. Kubson oczywiście że tak. Syrop? Może i nieźle czillujące bity, ale te rapsy pod Daba podchodzące… Nigga please.

  9. k1x pisze:

    Mógłbyś zrobić paczkę tych 16 numerów i ją tu wrzucić w komentarzach?

  10. . pisze:

    Brakowało mi tekstu od ciebie ;] doczekałem się w końcu ;D

  11. jaca pisze:

    @kruk: famson famsonem, ale jasiek wydał kozacką płytę. tusz podobnie, a przegapienie syropu – i wcześniej dwóch warszawiaków – uważam za skandal ;). przeca kolso to jest top10 producentów w polsce

  12. Baaardzo przyjemny zestaw! Szczególnie mnie zaskoczył Joterpe, ale i Sitek i Exiger… W sumie wszystkie traki są naprawdę dobre. Mogę Ci jeszcze polecić z nielegali tegoroczne wydawnictwo Afrodefa – też spokojnie mogłoby się tu znaleźć.
    Pzdr

  13. Juby pisze:

    Mnie w tym roku bardzo podszedł Projekt Nasłuch. Do tego jeszcze Planet ANM, którego płyta przeszła bez większego echa oraz legalny co prawda, jednak moim zdaniem nadal dość mało znany Miuosh (choć to w ostatnim czasie się zmienia).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s