Opozycja światów, czyli mój rap nie jest jak lustro

Długo myślałem nad tym, czy powinienem opublikować ten tekst. Był napisany od kilku dni i właściwie nic nie stało na przeszkodzie, bym go puścił w świat, ale po raz kolejny dała o sobie znać moja natura. A jaki jestem z natury? Prawie wszyscy mówią, że radosny, uczynny, niektórzy posuwają się dalej, przyrównując mnie do duszy towarzystwa i bawidamka. Mylą się wszyscy. Grono najbliższych przyjaciół wie, że jestem gościem tysiąca rozterek, który nie cierpi mówić o swoich sprawach na forum publicznym. Forum takim jak chociażby jego własny blog.

Tym razem zrobię jednak mały wyjątek, bo zagadnienie wydaje mi się wyjątkowe. Nie często bowiem uczestniczy się w rozmowie, jaką miałem przyjemność przeprowadzić na jednym z ostatnich domowych melanży z bratem i jego dobrym kumplem z osiedla (a moim znajomym).

Z powodu szybkiego tempa narzuconego przez męskie grono już po godzinie lub dwóch można było uznać, że jesteśmy lekko nietrzeźwi. Każdy, kto miał kiedykolwiek styczność z alkoholem, wie, że taki stan generuje całą masę przemyśleń, które z powodzeniem mogą przerodzić się w dyskusję. Albo mordobicie, ale tego nie praktykujemy w ferworze walki z flaszką.

Zaczęło się bardzo niewinnie, bo od tematu koszulek bloga, które są obecnie naszym priorytetem i nad którymi myślimy dzień i noc. Dopiero później wywiązała się między nami debata o mój gust muzyczny. Gust, który nie ma żadnego poparcia w moim życiu.

Warto w tym miejscu przytoczyć wątek autobiograficzny. Otóż pomimo tego, że mieszkam w dość ładnym domu w zadbanej i uznawanej za spokojną dzielnicy, moje życie to nie full clip. Ojca straciłem, mając siedem lat. 23 marca 1999 roku – wraz z jego śmiercią – skończyło się moje dzieciństwo. Jest to zarazem jedyny dzień, który potrafię opisać z chirurgiczną precyzją, minuta po minucie. Na swoje nieszczęście (albo szczęście) pamiętam wszystko – od kolejnego rutynowego dnia w przedszkolu, przez niezrozumiałe pójście do mojego stryjostwa, po widok taty leżącego pod białym prześcieradłem na kanapie w dużym pokoju. Miewam czasem przebłyski sytuacji sprzed tego wydarzenia, są one jednak tak mgliste, że nie mają żadnej wartości merytorycznej. Mając mniej niż dziesięć lat, zostawałem z młodszym bratem na noc w pustym mieszkaniu, gdy jedyny żywiciel szedł do pracy. Cytując Robaka – „przeszedłem tyle, że Twój facet jest chłopcem„. Pieniędzy nigdy nie starczało. Jestem pełen podziwu dla mamy, że zdołaliśmy przetrwać najtrudniejszy pod względem finansowym okres. No właśnie – czy już przetrwaliśmy? Wydaje mi się jednak, że nie. Chciałbym pomóc, ale nie pozwala. Mam być wykształcony, to jeden z jej głównych celów w stosunku do mnie. Odpłacam się miłością. Gotówki brakuje zawsze, dlatego nie potrafię rozdzierać szat jak Rejtan i rozpaczać nad tym, że ludzie nie kupują płyt. Każdy przypadek jest inny, ale duża część słuchaczy nie kupuje oryginałów, bo trzeba przetrwać do „pierwszego” bądź też „dziesiątek”. Rozumiem to jak nikt inny.

Dwadzieścia lat życia nauczyło mnie, że nie ma nic za darmo. Dla wielu to tylko frazes, bo nawet małe dziecko wie, że w tym kraju za darmo to można tylko wyłapać w mordę, ale tak jest naprawdę. Nie zabrzmi to oryginalnie, ale każdego dnia pracuję na to, by za kolejne dwadzieścia lat powiedzieć, że wygrałem. Cele? Stabilizacja finansowa, spokojne życie, szczęśliwa rodzina. Walkę zacząłem wiele lat temu, gdy napisałem swój pierwszy tekst. Po kilkudziesięciu miałem szansę publikować na papierze, nie będąc nawet pełnoletnim. Splot wydarzeń uderzył mnie jednak w splot słoneczny, dostałem kubeł zimnej wody na głowę. Po setce uznałem, że to nie to, trzeba szukać innej branży. Znalazłem rap. Po kilkudziesięciu tekstach o tej muzyce wiem, że to chleb smaczny, ale twardy. Na dłuższą metę się nim nie najem, będę musiał znaleźć nową piekarnię, trzeci raz. Cieszę się jednak chwilą, która trwa już prawie rok. Wierzę, że Muzyka Nowaka zostanie zapamiętana, kiedy odejdzie. Błąd, nie odejdzie. Tego projektu nie zamknę nigdy, za dużo wspomnień.

Przejdźmy do meritum, bo wygląda to jak testament bloga, a nim nie jest. Mój brat i jego kumpel słuchają głównie rapu ulicznego. Odmiany wewnątrz stylu? Wszystkie. Brat najchętniej słucha Hemp Gru, kolega – nie chcę skłamać, nie wiem ze stuprocentową pewnością, więc napomknę tylko, że lubi środowisko Ciemnej Strefy. Główny zarzut? Moi ulubieńcy gadają o wysranych z dupy wartościach i problemach, a tak naprawdę nie wiedzą, jak ciężko jest żyć za minimalną pensję w tym kraju. Nie potrafię się z tym nie zgodzić, 70% nie mogłoby się nawet postawić w naszej sytuacji. Point, ale przyznając rację moim rozmówcom – nie poległem i nie zostałem muzycznym hipokrytą. Wiecie dlaczego?

Czy tego chcę, czy nie, jestem nie tylko szeregowym słuchaczem, ale także recenzentem. Nie mogę odmówić Bonusowi i spółce tego, że są autentyczni, widzę w nich ludzi z krwi i kości, często mają problemy podobne do mnie czy też do ludzi, z którymi obcuję. Zobligowany jestem jednak do tego, by wypunktować słabe bądź średnie bity, robione nieraz na jedno kopyto w oparciu o jedną pętlę i pianinko, przyczepić się do kwadratowego flow oraz prostej techniki i stwierdzić, że pod względem formy jest to rzecz, która mnie nie porwała. Tak, kocham formę. Więcej, uważam, że to ona jest głównym motorem rozwoju tego gatunku muzycznego. Bit można zagrać albo stworzyć z sampli. Samplować można dosłownie wszystko, nawet dźwięk spadającej łyżki i stukot małego kamyczka przemieszczającego się krętymi rurami. Z tego ostatniego dźwięku można wytworzyć klimat, jaki odnajdziemy nocą w ciemnym lesie. To jest właśnie sztuka. W tym kontekście, jestem miłośnikiem tego, co dobre. I na wysokim poziomie.

Potrafię docenić każdy rodzaj muzyki. Ostatnio dni kradnie mi Air Tycoon z „Fuck Everything I’m God”, niebiański głos Kathleen Edwards, „The Latin Bit” Granta Greena, ukochana „Priscilla” JMSN’a oraz cała masa rapu. Nie ograniczam się, to byłoby samobójstwem dla człowieka łaknącego nowych dźwięków. Uliczny rap też lubię, ale uważam, że jego formuła wyczerpała się kilka lat temu, gdy wychodziły moje ulubione płyty w tym nurcie. Które? „W Pogoni Za Lepszej Jakości Życiem” duetu Małolat/Ajron, „We własnej osobie” WWO, „Witam was w rzeczywistości” WWO, ale tak naprawdę Sokoła i „Klucz” Hemp Gru. Są oczywiście pozytywne symptomy z lat późniejszych, jak np. twórczość Młodego M i Pokoju Z Widokiem Na Wojnę, „Droga” Hempów czy „Proceder” Chady, ale to już nie to samo. Wystarczy powiedzieć, że ostatni z wymienionych zjada powoli swój własny ogon, nawijąjąc o tym samym po raz setny. Ktoś powie: – nie czepiaj się, takie ma życie. I ja się nie czepiam, jestem tylko anty-Mamoniowy.

Rację mają moi niedawni rozmówcy – nie można przeczytać o ulicznym rapie na Muzyce Nowaka. Cóż poradzić? Zaproponowałem, żeby podrzucili mi ciekawe według nich materiały w tej stylistyce. Może coś mi się spodoba. Jeśli tak – przeczytacie o tym na blogu. W końcu jestem aż recenzentem.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Felietony i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

12 odpowiedzi na „Opozycja światów, czyli mój rap nie jest jak lustro

  1. Nikt inny pisze:

    Mocne

  2. YOGI pisze:

    zajebiscie!

  3. . pisze:

    elegancko stary, wczułem się strasznie, tak jak powinno być ;D

  4. Czytująca pisze:

    Czyta się na jednym oddechu! Masz świetny styl!

  5. Rozkminka pisze:

    Opozycja światów, czyli mój rap nie jest jak lustro??
    – twój rap tzn.?
    -podając cechy które wymieniają twoi znajomi nie są obiektywne czyli jak możesz mówić o tych cechach względem lustra?
    -zaprzeczasz samemu sobie mówiąc o swoich rozterkach życiowych, które skupiły się na śmierci ojca. Wiem ze to jest wielki cios dla człowieka ale jaki to wpływ na ten cały tekst?
    -co do twoich porównań i bawieniem się forma nie do końca to ma jakiś sens z czytanym tekstem:
    „Z powodu szybkiego tempa narzuconego przez męskie grono już po godzinie lub dwóch można było uznać, że jesteśmy lekko nietrzeźwi. Każdy, kto miał kiedykolwiek styczność z alkoholem, wie, że taki stan generuje całą masę przemyśleń, które z powodzeniem mogą przerodzić się w dyskusję. Albo mordobicie, ale tego nie praktykujemy w ferworze walki z flaszką.”
    Nie wiem jak dla innych ale dla mnie to za bardzo wygląda na jakiś szyfr, nie wiem czy chciałeś się pochwalić metaforami czy czymś w tym rodzaju ale jak dla mnie to usiłowanie stworzenia mądrego tekstu za pomaca sformułowań z jakiejś powieści co była pisana kilkadziesiąt lat temu a ty jeszcze łączysz to z angielszczyzną jak dla mnie to za duże bagno „twórcze”
    -jeżeli miała być to recenzja to powinieneś raczej udzielać więcej swoich myśli i udzielać się kreatywnością zamiast zapożyczać sformułowań już znanych albo mających ogóle zgodności.
    -„Gust, który nie ma żadnego poparcia w moim życiu”. To już nie rozumiem nie tworzysz muzyki ani nie masz poparcia życiowego w swoim guście to znów odniesienie do tytułu czy to na pewno lustro?
    -Watek autobiograficzny i znów nie zrozumienie, po pierwsze jeszcze żyjesz i w sile wieku raczej nie jesteś, po drugie znów zastosowanie sformułowania które mało odpowiada twojej osobie i całemu tekstowi gdyż nie można używać takiego sformowania w twoim przypadku,
    – no i fakt ojca opisany z dniem i miesiącem czyli też mało ważne względem tekstu. A co do budżetu i finansów rodzinnych to rozumiem bo sam mam nie lepiej z czasem się polepszyło ale jak to można wytłumaczyć gdy wszystko drożeje?
    – -czytając dalej swój twoja twórczość o której nic nie wiadomo…
    -i „twoje meritum” mogę przyznać ze inteligentne słowo rzadko stosowane w naszym języku. Dając przykłady brata i kolegi, nie wnosisz praktycznie nic oprócz zaprzeczenie znów siebie. Doceniasz Bonusa i wspominasz o jakości życia ale przy końcu krytykujesz jakość bitów… twórczości jak RPK która powoli się rozpowszechnia w większych miastach, gdzie młodzi raperzy mają szanse zaistnieć, posiada już własną markę ubrań, musiała od czegoś zacząć i właśnie jakość bitów heh… skity, demówki wszyscy zaczynali podobnie ale moim zdaniem bit nie jest przecież najważniejszy najważniejsze są słowa i prawda życiowa które z nich płynie, właśnie za takim rapem jestem na styl Paktofoniki a nie popu wtrąconego w „dobry bit”.
    -nazywasz sztuką już dopracowany efekt i podajesz fakt ze jesteś miłośnikiem tego co dobre oraz na wysokim poziomie? A niżej widać link do WWO – mogę wszystko gdzie głownie swoja twórczość przedstawia Sokół – czyli moim zdaniem już weteran na rynku HH, gdyż nagrywał muzykę nie tylko w Polsce a także na innym kontynencie, bardzo inteligenty człowiek ale on tez nie miał wszystkiego od razu, skończył studia jednak wybrał rap. Tu tez nie zrozumienie moje względem ciebie jak możesz podziwiać dzieło nie uwzględniając jego początków.
    -ostatnie akapity dosłownie mnie zastrzeliły jak możesz doceniać inny rodzaj muzyki jak nie doceniasz do końca tego jedynego o którym masz ten śmieszny blag? Nie ograniczając się oczywiście.
    I znów jakieś swoje ulubione tytuły o których myślisz ze masz pojecie.
    Szczerze rozbawia mnie twoja rozpiska bo tekstem mającym sens bym tego nie nazwał, po prostu myślę ze za duże masz mniemanie o sobie a ta cala szopka co wypisujesz nie jest godna jakiejkolwiek uwagi, i właśnie musiałem się poświęcić żebyś mógł usłyszeć prawdę a nie komentarze: zajebiscie! Lub mocne…
    Na koniec niszczę twój tytuł: nie widzę żadnych dwóch światów jednak jeden który ma swój początek i koniec. A tycząc się ciebie i twojego rapu wypowiedziałem się powyżej i więcej slow nie jest istotna
    Z poważaniem Rozkminka.

    • planetoida z anmonoidy pisze:

      Rozkminka smutny jestes i trudny, tu sie czyta a nie smaruje eseje balwanie. Prrraaaaa!!!
      Ps. NIe zazdroszcze liniowosci tych Twoich debilnych, co by okreslic stan Twojego intelektu, wnioskow.

  6. Czesław pisze:

    Bzdura wierutna ten tekst.

  7. Jakub pisze:

    Ten tekst to bardzo osobiste rozterki, jesli myslicie ze to kicz i tandeta, to swoje słomiane przemyślenia zachowajcie dla siebie.

  8. Cześć. Czytam Twojego bloga od pewnego czasu i bardzo się cieszę, że piszesz, bo dzięki temu mogłam poznać różnych wykonawców, którzy nie są zbyt znani, mimo że prezentowanym poziomem na to zasługują. Za do wielkie dzięki! 😉
    Podczas czytania twojego postu zrobiło mi się zwyczajnie smutno. Po raz kolejny ktoś mi uzmysłowił, jaki ciężko jest ŻYĆ. Szczególnie w tym kraju. Na szczęście odnalazłeś swoją przystań- rap. I nikomu nic do tego, czego słuchasz. Ważne, że to Ci pomaga, daje natchnienie i skłania do przemyśleń. I że dzięki temu możesz zachorować na dłuższą chwilę na „syndrom zapętlania utworu.” 😉 Nie przestawąj pisać, obojętnie, co Ci jakieś lamusy piszą. Są ludzie, którzy są wdzięczni i cieszą się na każdy Twój post. 😉 Pozdrawiam i czekam na kolejne wypociny! Hajfaj!

  9. Juby pisze:

    Jak dla mnie tekst mocny, życiowy, nawet mogę powiedzieć, że się z nim w dużej mierze utożsamiam. Za niego jak i za cały blog nagroda w postaci niefizycznej czyli PROPS. 🙂

  10. Dorota pisze:

    Jestem tu pierwszy raz i jest to pierwszy przeczytany przeze mnie wpis. Najpierw pomyślałam.. chłopak się otworzył i napisał coś od serca, co da się wyczuć; sama wpadłam na chwilę w stan melancholii, zadumy i wspomnień ale potem trrrrach przeszedłeś do muzyki. Czytam i nadal widzę podobieństwa, zastanawiam się kim jesteś… nagrywasz rap?tworzysz bity? byłam pewna, że coś działasz w muzyce bo tak zbudowałeś ten tekst.. ale z drugiej strony dlaczego więc nigdy nie obiłeś mi się o uszy. W końcu doszłam do wniosku, że recenzujesz kawałki. I wtedy nastąpił koniec. Zaczęło się prywatnie, a skończyło skokiem do blogowania. Poczytam jeszcze bo wysnułam nić sympatii w twoją stronę ale miej litość i nie skacz tak po napięciach 😉

  11. Muzyka Nowaka – oficjalnie blog smutny i nudny. Za dużo pierdolenia, za mało konkretów.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s