Mały Esz „Mixtape Przez Małe Esz” – recenzja

Panie i panowie! Przed Wami Mały Esz – zawodnik, którego nie sposób zapomnieć. Do „Mixtape’u Przez Małe Esz” podeszłam z gigantycznymi oczekiwaniami, gdyż jestem fanką zarówno Aloha Ent., jak i Szybkiego Szmalu, a Esza powszechnie kojarzy się z obiema tymi ekipami. Ale mówiąc szczerze… przesłuchanie jego nowego materiału było nieludzko ciężkim wyzwaniem.

Pozornie wszystko jest spoko – dostajemy 15 dopasowanych do siebie tracków. Większość bitów Ty, i Ty, i Ty, i nawet Ty znasz na pamięć, bo swoim głosem ubarwiali je Kanye West, Erykah Badu, Curren$y czy OutKast. Mały Esz sunie po nich zazwyczaj w towarzystwie wielu gości, którzy wprowadzają mnóstwo kolorów. O, weźmy choćby numer „Pokaż to” nagrany wespół z Shotem, Człowieniem, Proceentem oraz Bleizem. Dla mnie to najlepszy reprezentant całego wydawnictwa, szalenie szybko wpadł mi w ucho i długo tam gościł. Przyznam, że bardzo podoba mi się sposób, w jaki lecą wrocławscy raperzy. Miód dla uszu (z tego miejsca polecam płytę „Do Zobaczenia Później” Shota i Człowienia; kto jeszcze nie słyszał, niech szybko nadrabia)!

„Mixtape Przez Małe Esz” zawiera jeszcze trzy utwory znacznie wybijające się ponad resztę – „Nie musisz o mnie się bać”, „Skręć mnie” i „Tylko pomyśl”. Pierwszy początkowo mnie odrzucił dziwnym flow, ale kiedy się do niego przyzwyczaiłam, dostrzegłam w nim świetny materiał na chillout. W dodatku fajnie buja. Drugi wymieniony kawałek urzeka bezlitośnie chwytliwym refrenem (z gatunku tych, które można nucić cały dzień) i ukrytą w dwuznaczności prawdziwością, zaś „Tylko pomyśl” – gościnnymi zwrotkami Kfiata i Procenta. Wprost uwielbiam ich wajb!

Niestety, wymienione wyżej dobre numery stanowią zdecydowaną mniejszość w stosunku do tych słabszych. Mały Esz ciągle brzmi tak samo. Może innym jego dość piskliwy głos i jednostajne flow przypadają do gustu – mnie tylko odbierają chęć słuchania. Negatywnie podchodzę też do tekstów, bo nacisk położony jest na prostotę, co nie zawsze lubię. Fajnie, że przeciętny słuchacz bezproblemowo rozgryzie tematykę wersów już po tytułach, ale ja lubię być zaintrygowana cięższą rozkminą. Nawet w przypadku takiego materiału, jak ten.

Podsumowując: w żadnym wypadku nie jest to słaby album, aczkolwiek od nawijacza o takim stażu zwykłam wymagać czegoś lepszego. Nie mogę mu zarzucić złego doboru bitów, ale, w ogólnym rozrachunku, mógł się lepiej postarać.

Może za jakiś czas wrócę do tej płyty i wtedy się przekonam. Teraz jednak wiem, że kolejny gruntowny odsłuch mógłby mieć miejsce tylko z przymusu, bez większego zapału. Pewnie niedługo zapomnę o jej istnieniu.

Autor: Karola Chojnowska

Korekta: Marcin Półtorak

Ten wpis został opublikowany w kategorii Recenzje i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Mały Esz „Mixtape Przez Małe Esz” – recenzja

  1. Od kiedy zazwyczaj to 3 numery?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s