WICHER & JIMMY KISS: Sześć łyków kultury

Werniks []Stworzenie interesującej EP-ki opartej na trafionym koncepcie to sztuka, ale dużo mniejsza niż zrobienie materiału, który będzie w przemyślany sposób odwoływał się do wytworów kultury wysokiej i aktualizował ich znaczenia. Wicher i Jimmy Kiss podjęli ryzyko niezrozumienia, posiłkując się słynnymi obrazami z różnych czasów, ale wyszli obronną ręką z tego pojedynku z kulturą.

Duża w tym zasługa samego rapera, który na „Werniksie” potwierdził, że wysoka forma tekstowa z poprzedniego krążka („Efekt Motyla”) nie była dziełem przypadku. Wicher pisze tak, by nikt nie miał wątpliwość, iż jego zainteresowania i ogólna wiedza o świecie sytuują go wyżej niż stereotypowego polskiego nawijacza. Owszem, w utworach porusza tematy, które nie wydają się szczególnie odkrywcze (chociaż „Krzyk” – jest), ale podejmuje je tak, że słucha się tego z zaciekawieniem. I nieważne, czy akurat przemyca swoje myśli na temat relacji międzyludzkich i nieumiejętności rozmawiania ze sobą (świetnie użyty motyw biblijnej Wieży Babel), czy też opowiada o gwałcie na pewnej dziewczynie, zamykając historię drastyczną klamrą, czyli kolejnym krzykiem. Szczególnym popisem jest „Guernica„, w której gospodarz i goście (TMK aka Piekielny, Rover i Robak) odnajdują nowe sensy w sytuacji przedstawionej na obrazie Picassa i wszyscy czterej radzą sobie bardzo dobrze.

Wydawać by się zatem mogło, że nie sposób odnaleźć u bielszczanina mankamentów. Niestety obraz szpeci to, co mogło dodać nawijce koloru – przyspieszenia. Czasem niezrozumiałe, czasem zaś sprawiające, że bit swoje, a Wicher swoje. Dla równowagi jednak EP-ka przynosi sporo fajnie pomyślanych hashtagów, które stanowią osobny smaczek. Wyszło mimo wszystko na plus.

Jimmy miał o tyle łatwiej, że związek jego produkcji na tym materiale z samym konceptem był hasłowy. Nie znaczy to jednak, że chełmski producent znajduje się w cieniu. Po prostu zrobił to, co do niego należało – wywiązał się ze swojej pracy bardzo dobrze, rzucając koledze klasyczne, na ogół radosne, pełne energii bity, które są stworzone w oparciu o różnorodne sample. Można przy tym powiedzieć, że JK postanowił pokazać światu swój własny mini-koncepcik, polegający na kilkukrotnym użyciu w początkowej fazie danego utworu fragmentu mówionego, który ma przygotować słuchacza na lirykę rapera. To też niby nie tak bardzo odkrywcze, ale na pewno na plus. Najmocniejszym punktem bitowym jest jednak kawałek bez tego motywu – „Ogień„, który trzyma w napięciu od samego początku i tylko szkoda, że DJ Ike i Czili nie mieli tu zbyt wielu okazji do pokazania swoich umiejętności.

Taki rap – zawierający w tekstach coś więcej niż przechwałki i proste rady – potrafi czegoś nauczyć i to właśnie stanowi największy atut tego wydawnictwa. Oby „Werniks” odradzał się jak feniks z popiołów u innych raperów w naszym kraju – by chociaż jedna osoba wpisała frazę, obejrzała obraz i popadła w zadumę.

Werniks [] (2)WICHER & JIMMY KISS „Werniks”
2013
Koniecznie posłuchaj: „Wieża Babel”, „Guernica”, „Krzyk”

Ten wpis został opublikowany w kategorii Recenzje i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s