Muzyka Nowaka vs SWAG jak skurwysyn – wywiad

Untitled-1

Cześć. Jako że zajmujecie się nowymi brzmieniami w polskim rapie, muszę Wam zadać na początek pytanie encyklopedyczne i typowo na czasie: skąd wziął się trap?

Łukasz: Po pierwsze trzeba zacząć od tego, że trap – taki jak mniema go ciemny lud – ani trochę nie umywa się do tego, czym tak naprawdę jest trap. Mniej więcej od płyty Trap Muzik T.I.’a funkcjonuje termin „trap”. Ciężko stwierdzić czy jemu możemy przypisać to, że go wymyślił, ale tak – jest to album, który to wszystko rozpoczął, mimo że muzyka znacznie się różni od postrzegania trapu obecnie.

Mateusz: Wszystko jest zasługą przepięknego urządzenia Roland TR-808, które dzięki użyciu w południowych nagraniach raperów (UGK, Three 6 Mafia) zapoczątkowała to, co teraz znamy jako trap.

Ł: To było znacznie wcześniej. To, o czym mówi Mrówa, wyewoluowało później w trap.

M: No tak, dokładnie. Przed Trap Muzik słowo trap oznaczało trap house, czyli miejsce, w którym wytwarza się narkotyki, a nie rodzaj muzyki.

Ł: Ogólnie UGK czy Three 6 Mafia to prawdziwa skarbnica inspiracji obecnego mainstreamu, ale to materiał na osobną dyskusję.

M: Oczywiście cały trap zmieniał się przez lata ze względu na producentów, którzy byli akurat na topie. Kilka lat temu brzmiał zupełnie inaczej niż teraz.

Co więc się w nim zmieniło?

Ł: Odpal sobie losowy track trapowy z 2013 roku i porównaj to chociażby z Thug Motivation 101. Słyszysz różnicę? Tematyka jest niemal niezmienna, tak będzie i kilkanaście lat do przodu. Inaczej brzmią jednak podkłady Drumma Boya czy Young Chopa. Inna szkoła, chociaż wielu wydaje się, że trap to robota na jedno kopyto, mówiąc kolokwialnie.

M: Właśnie chodzi o to, że każdy producent wnosi coś swojego. Jest znaczna różnica w brzmieniu muzyki, którą robił Lex Luger czy Drumma Boy, a tą, którą robi Mike WiLL Made It, Young Chop czy nawet bardziej elektryczny AraabMuzik. To jest ten sam trap, ale inne brzmienie. Każdy z tych producentów wprowadza coś swojego, co na chwilę „zmienia grę”. Kilka lat temu nikt nie znał Young Chopa, ale pokazał on swoje unikalne brzmienie w kilku hitach i teraz można go znaleźć wszędzie.

Ł: Z Lugerem było podobnie.

M: Dokładnie.

Ł: Araab dokłada swoją cegiełkę do tworzenia trapu jako odłamu muzyki elektronicznej. Wydaje mi się, że dzięki niemu w głównej mierze mamy takich panów jak RL Grime czy Baauer.

M: Lex Luger był na topie do momentu aż zaczął rzygać swoimi produkcjami i zrobił sobie przerwę. W sumie ważne jest tez miasto, gdzie powstaje ta muzyka. Każde ma swój unikalny vibe. Łatwo odróżnić czy raper jest z Chicago, Atlanty czy Nowego Orleanu.

L: Lex ma jednak na tyle wyrobioną markę, że gdy zapaleńcy widzą, że pojawia się na produkcji rapera X, to najbardziej czekają na jego track – to ciekawe zjawisko. Podobnie jest z Zaythowenem, ostatnio to zaobserwowałem.

Odwołując się do tematyki trapu – nie sądzicie, że przenoszenie go na polski grunt jest nieco… pokraczne? Dostajemy kawałki o blichtrze, w który możemy uwierzyć w przypadku raperów zza oceanu. W przypadku Polaków to chyba dużo częściej rap o wyimaginowanym świecie dążeń, nie zaś rzeczywistości.

Ł: Powiem tak – my jako SWAG jak skurwysyn w jakimś stopniu jesteśmy temu winni. Chcieliśmy zrobić mixtape dla beki, a niektórzy za bardzo się wczuli. Niby muzyka to forma ekspresji, możliwość powiedzenia o czymś, co nie istnieje, ale dobrze zauważyłeś – jest to w wielu przypadkach pokraczne. Najbardziej śmieszny jest fakt, że ludzie, którzy jeszcze pół roku temu nie mieli zielonego pojęcia o istnieniu trapu, nagle zgrywają znawców. Boom na trap jest na tyle duży, że przenika już do mainstreamu. Pytanie tylko, kto robiąc go jest na tyle wiarygodny, by mógł go robić? Do głowy przychodzi mi tylko Tede. O największym wrzodzie, jaki poniekąd stworzyliśmy nie będę się wypowiadał, bo myślę, że nie ma to sensu, a każdy wie o kogo chodzi.

M: Trudno mi się o tym wypowiadać, bo prawie nie słucham polskiego rapu. Oczywiście większość rzeczy, które widzimy na klipach raperów z USA też jest z przymrużeniem oka (Bugatti T-Paina na klipie Ace Hooda – Ace Hood w pewnym momencie swojej kariery był praktycznie bankrutem). Większość twórców z naszego kraju nie ma pojęcia o co w ogóle chodzi z tym trapem. Mam już dość słuchania opinii ludzi, którzy nie śledzą trendów lub zaczęli dopiero od nich i nie znają podstaw, brakuje im odpowiedniej świadomości i wiedzy na temat tego, co robią, żeby wyszło to z smakiem. W sumie i tak jest teraz zbyt wielu ciekawych graczy na rynku w USA, żeby się tym przejmować.

Pewnie podobnie jak ja zauważacie to zachłyśnięcie się nowym brzmieniem i jego konsekwencjami jak np. sławne już hashtagi Małolata i ostatnie Kobry czy bity, po których nasi raperzy nie potrafią latać. Miało być nowocześnie w mainstreamie, a wychodzi zabawnie.

Ł: Tak to już jest z tymi naszymi „produktami”. Syrena nigdy nie będzie Ferrari, a Małolat nie będzie Tygą (porównania przypadkowe). Choćby nie wiem jak chcielibyśmy, by miało to jakiś standard, nie uda się. Przekonywałem się o tym przez cały czas trwania współpracy przy SJS. Oczywiście są pewne wyjątki od reguły, ale tego jest zbyt mało i to, co dobre, dochodzi do mniejszej ilości odbiorców niż powinno.

M: Ja tylko kojarzę hashtagi Małolata, więc wypowiem się klasycznym „nie wiem, nie słuchałem”. Mnie tylko bawi to, że producenci, zamiast robić coś swojego, kradną patenty od Stanów. To trochę przesada.

Ł: To Henson podjebał bit Twiztid, tak? A nie, Robson.

M: L-Pro zajebał pianinko od Holy Grail do tego nowego Sitka. Według mnie mamy za dużo raperów, a za mało muzyków, żeby działo się coś ciekawego. Wszystko brzmi podobnie, a niektóre rzeczy wręcz tak samo. Potrzeba więcej różnorodności, zabawy tą muzyką. Chcę usłyszeć coś nowego, niech ktoś mnie w końcu zadziwi w tym kraju.

Mówiłeś Łukasz, że nie uda się wypracować standardu. Pracujecie jednak nad kolejnym mixtapem, więc nadal wierzycie, że uda się wypracować coś dobrego. Może uchylicie rąbka tajemnicy i powiecie czego możemy się spodziewać po nowym materiale?

Ł: Przede wszystkim druga część to rezygnacja z idei „swagowego mixtape’u”, że tak to ujmę. Ma to być materiał zrobiony przez nas – w sensie takim, że zapraszamy tych, których tam chcemy na autorskich projektach. Newschool w różnym wydaniu. To wszystko dłuży się tak bardzo, że nie chcę mówić za dużo, bo może się to zmienić jeszcze kilka razy. Wyobraź sobie, że robimy to ponad rok, szmat czasu. Smutno, że niektóre numery straciły na swoim wydźwięku. Ale wypuścimy to choćby nie wiem co.

M: A niektórzy przez ten rok nie znaleźli dla nas czasu albo wzięli bit i nie dali rady się już odezwać (pozdro Kaiteu).

Ł: Śmieszne, że pierwotna lista gości różni się diametralnie od tej, którą mamy obecnie. Gdyby nie życzliwość wielu znakomitych ludzi, ten mixtape nie powstałby nigdy.

M: Dziękujemy wszystkim naszym ludziom, a tych, którzy w jakiś sposób nie dali się uwinąć w tej edycji, zapraszamy na następną.

Właśnie, sam pamiętam, jak na początku roku odkrywaliście kolejne karty, a nagle wszystko jakby trochę ucichło.

Ł: Mega doceniam, kiedy nie tylko nam obu zależy na tym projekcie. Producenci sami pomagają ogarniać gości i działają, Lenzy robi mix z własnej inicjatywy. To świetne. Następna edycja to znacznie ambitniejszy plan, ale tego nie chcemy jeszcze zdradzić.

M: Tu nawet nie chodzi o ten początek roku. W pewnym momencie już sami nie wiedzieliśmy, czy będziemy mieć dość materiału, żeby cokolwiek wydać, więc szukaliśmy innych rozwiązań. W sumie ciesze się z tego, jak to teraz wygląda.

Muzyka Nowaka x SWAG jak skurwysyn: Snippets

Typowy polski słuchacz kojarzy swag z Redem i jego Purpurowym Jedi, więc muszę o to zapytać: pojawi się na waszym materiale? No i tak przy okazji: co sadzicie o kierunku, w którym zmierza jego muzyka?

Ł: Była taka idea, żeby Red hostował mixtape, dał jakieś shouty czy coś w ten deseń. Wszystko skwituję odpowiedzią samego Ernesta: „mój manager będzie wiedział”. Lubię Reda jako osobę, jaram się starszymi nagrywkami, Slick Rick był fajny na jeden raz i z czasem mocno męczył. A co robi ze swoją muzyką to jego sprawa. Red ma inną mentalność, może to przez jego bałkańskie korzenie?

M: Ja się podpiszę w sumie pod słowami Riota, nie mam nic do dodania.

Czyli rozbiło się o biznes. Denerwuje was to przypisywanie sobie przez niego palmy pierwszeństwa w popularyzacji „purpurowych” dźwięków w Polsce? Wy też niebagatelnie się do tego przyczyniliście.

Ł: Popularyzacja musiała nastąpić prędzej czy później. Czy dzięki nam, czy dzięki Redowi – to mało istotne. Jeśli Ernest tak uważa, bo stworzył grupę Purpurowy Jedi na Fejsie, to ok. Widziałem jego wypowiedzi, że screw miał już na początku XXI wieku, że co najwyżej A$AP Rocky kseruje jego, nie odwrotnie. Szczerze mówiąc, mało mnie to obchodzi. Robię swoje, uważam, że dobrze i myślę, że Mrówa podziela moje zdanie.

Niebawem w Polsce zagra Yung Lean. Czy nie uważacie, ze może za wcześnie u nas na koncert w gruncie rzeczy niezbyt znanego Polakom rapera? To może być albo bomba, albo totalna klapa w kwestii frekwencji.

M: Na osobnych koncertach zagrają Bones i Xavier Wulf, Yung Lean, SpaceGhostPurrp i Yung Simmie. Po prędkości, z jaką lecą bilety na Yung Leana w Krakowie, mogę stwierdzić, że każda z imprez będzie wielką bombą i strasznie mnie to cieszy. Pozdrowienia dla organizatorów!

Ł: Przyjdą zajawkowicze, to pewne. Z takimi artystami zawsze jest ryzyko: popatrz zbliżający się również koncert Doma Kennedy’ego w stolicy. Pamiętam jak również w Warszawie była La Coka Nostra – koncert odbył się bodajże w Stodole i też nie było pełnego lokalu. Internet to jakiś wyznacznik popularności, ale Yung Leana słuchają ludzie w całej Polsce, ale nie wiadomo czy chociaż 40 procent z nich zawita do klubu. Ja jestem jednak dobrej myśli, bo cieszy mnie, że tacy artyści u nas zagrają. Niemniej wciąż ubolewam, że nie ma miejsca dla mojej ukochanej Three 6 Mafii.

Maczaliście palce w ściągnięciu ich do Polski?
M: Troszeczkę…

Już na podstawie tego wywiadu widać, że tworzycie dość specyficzny duet. Ciebie Łukasz jest wszędzie pełno w internecie, bo angażujesz sie w sporo różnych rzeczy, za to Ty Mateusz znajdujesz się nieco bardziej w cieniu. Z czego to wynika?

Ł: Nie wiem z czego to wynika. Zawsze byłem w gorącej wodzie kąpany i chciałem być wszędzie. To moja największa wada – łapię się wielu rzeczy naraz, często większości z nich nie kończąc. Moi znajomi narzekają na natłok moich postów na Facebooku. Jestem człowiekiem, który uwielbia dzielić się muzyką z innymi i poszerzać nie tylko swoje horyzonty.

M: Ja działam bardziej na uboczu. Mam dużo fajnych pomysłów, w które się angażuję i jestem podobnie jak Łukasz pełen ciekawych idei, ale lubię ujawniać się dopiero, gdy wszystko dopnę na ostatni guzik. Często pomagam artystom (i nie tylko, pozdro Pietras), nie ujawniając się i tyle. Kiedyś, podobnie jak Łukasz, pisałem recenzje dla niektórych portali, lecz teraz nie widzę dla siebie miejsca w tej dziedzinie biznesu. Chociaż na fanpage’u to chyba jednak częściej mnie widać w jakiś otwartych czy wręcz hejterskich opiniach, wiadomo /królmrw.

W internecie często da się spotkać komentarze o „truskulowym bólu dupy”, gdy komuś nie spodoba się inny stylistycznie kawałek. Słuchacze sami się nakręcają i tworzą niepotrzebne podziały? Jakie jest wasze podejście do bardziej klasycznego rapu?

Ł: Wyrosłem chyba już z tego typu akcji. Sam często wracam do Ready 2 Die czy innych klasycznych pozycji. Dla mnie to nic złego, przecież wychowałem się na takim rapie. To, że przeszedłem drogę od Westu przez Midwest, z różnymi akcjami typu horrorcore czy rapcore, a na południu skończywszy, pokazuje jak rozległy mam gust. Nie jestem zamkniętą głową, lubię poznawać coś nowego, a terminu „truskul” często używam ironicznie.

M: Według mnie na początku były osoby, które można nazwać „truskulami”. Typowo zamknięte, które hejtowały wszystko, co wychodziło poza ich słownikową formułę hip-hopu. Teraz jest jeszcze gorzej, bo doszli „niuskulowcy bojownicy”, którzy nie mając pojęcia, o czym mówią, hejtują tych pierwszych.

Ten temat wałkuje się od bardzo dawna, ale w gronie specjalistów warto spytać: jak zapatrujecie się na muzykę Green Grenade’a? Psuje wizerunek tego, o co „walczycie” na swoim fanpage’u, czy jest fajną ciekawostką na naszej scenie?

Ł: Dzięki temu dzieciakowi licznik statystyk na naszym profilu oszalał! Mnie chłopak nie razi, to po prostu najlepiej zorganizowane prowo, jakie widziałem od dawna.

M: Ja go traktuję jako bardzo fajną bekę, podziwiam osobę, która to wszystko zorganizowała. Dzięki temu dzieciakowi na mojej twarzy nieraz zagościł uśmiech, a o to chyba chodzi, co nie?

Ł: No, Pieńkowska to miała grobową twarz… Nie mówiąc już o jej koledze, co nawet nie wiem, jak się nazywa.

Zaangażowaliście się mocno w promocje młodych artystów, którzy dopiero wypływają. Dzisiaj dostrzegłem u Ciebie Łukaszu „managerowanie” u ka-meala. Co zatem robi manager producenta muzycznego? To zjawisko dość niespotykane.

Ł: Jak pewnie wiecie Kamil robi płytę producencką. Poprosił mnie, bym pomógł mu w zebraniu ciekawych gości, na co oczywiście przystałem, dobrze wiedząc, jak wielkie możliwości ka-meal ma. No i tak zostałem producentem wykonawczym, że tak to ujmę. Działamy bardzo mocno, by jak najbardziej zaskoczyć słuchacza. Oprócz tego powoli raczkuje moja „agencja” – Mix-A-Lot. Jednak właściwy start z tą inicjatywą to okolice czerwca. Póki co badam rynek.

M: SWAG jak skurwysyn, mixtape itd. to tylko część tego, co robimy. Mamy o wiele więcej zajawek i pomysłów, nad którymi pracujemy. Jeżeli wszystko pójdzie tak jak chcemy, to serio: nikt jak SJS w Polsce.

Riot, powiedz coś więcej o swojej agencji.

Ł: Wyrobiłem sobie już mniej więcej jakieś tam nazwisko i chcę przez to pomóc tym, którzy na to zasługują. Nikt mi niczego nie dał, a wywodząc się z małej wsi wiem, jak ciężko jest się przebić. Mnie się to poniekąd udało i teraz chcę cisnąć do przodu z coraz to lepszym skutkiem. Mix-A-Lot Ent. to działalność, która początkowo ma działać na zasadach zorganizowanej promocji na wielu frontach, do których mam dostęp. Z czasem, mam nadzieję, rozwinie się to jeszcze bardziej, ale ruszę z tym z kopyta dopiero w okolicach czerwca. Dlatego raperzy/producenci, z którymi nawiązałem kontakt – okażcie cierpliwość!

No i działasz też przy kolejnym wydawnictwie – Sansarze. Inne klimaty, ale znowu brzmienia, które dopiero wchodzą do świadomości polskich słuchaczy.

Ł: Z tym to w ogóle śmieszna sprawa. Music x Emotions początkowo miało być tylko stroną na Facebooku, ale przez pół roku był to fanpage audycji w Radio Żory. Później, jako że zakończyłem pracę w radiu, fanpage niemal umarł. Po jakimś czasie zgadaliśmy się z ka-mealem i wspólnie, choć bardzo nieregularnie, prowadzimy stronę. Pracujemy jednak nad kompilacją spod szyldu MxE. Instrumentalny album i muzyka, która ma poruszyć. Póki co pięć gotowych numerów i cały czas czekam na resztę. Będzie ich finalnie około dziewięciu. Różna stylistyka, różni producenci, m.in: MVZR, Ironic, Restric Flavour, Bitykradne, NoTime, ka-meal czy Romański (autor pierwszego i jedynego singla Attack on titan).

M: Ja wymyśliłem tę nazwę!

Ł: Sansara? Nie, TrooM.

M: MxE.

Ł: A, fakt.

M: TrooM, ka-meal, No Time, Eigus, Romański, Nocny, Docta, Cosmic Blood i Igrekzet to nasza rodzina. hai klvn.

Liczna.

M: I najlepsza!

Na koniec przydałoby się Wam czegoś życzyć, więc chyba wytrwałości i tego, by raperzy nie
przekraczali terminów. Dzięki za rozmowę!

Ł: Również wielkie dzięki. W tym miejscu dziękuję wszystkim, którzy w jakimś stopniu przyczyniają się wciąż do rozwoju marki SJS, hai penrose posse, niedługo namieszamy, życzę wszystkim takiego współpracownika jak Mrówa. No i ogólnie ciśnijcie do przodu i nie bójcie się ryzykować. My wielokrotnie ryzykowaliśmy i wyszło z tego najlepsze, co mogło wyjść.

M: Ja też bardzo dziękuję za możliwość rozpisania się. Pozdrowienia dla wszystkich, którzy
przyczynili się do rozwoju SJS oraz mojego człowieka Riota dzięki któremu to wszystko jest możliwe. Wielkie 5 dla moich ludzi i serduszko dla Joasi, joł.

SPODOBAŁ CI SIĘ TEKST? POLUB MUZYKĘ NOWAKA NA FACEBOOKU I BĄDŹ NA BIEŻĄCO!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Wywiady i oznaczony tagami , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Muzyka Nowaka vs SWAG jak skurwysyn – wywiad

  1. Kolins pisze:

    Bardzo przyjemnie i płynnie się czyta, pozdro Panowie

  2. sonore pisze:

    Całkiem ciekawy wywiad – trochę stary ale to nie przeszkadza

  3. Pingback: Rapwatch #9 (17.03 - 23.03) - CGM

  4. Pingback: Rapwatch #9 (17.03 - 23.03) - CGM

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s